Służba w obecności i bez

Yury Arlou · · Series: Мои Упражнения в повседневной жизни

Służba w obecności i bez

21-25.12.2023

Czytanie medytacji odbywało się według DŚ 101-118, kontemplując Wcielenie i Narodzenie Chrystusa z dodatkami od mojego Towarzysza.


W tych ćwiczeniach św. Ignacy daje bardzo precyzyjne wskazówki, co i kiedy przedstawiać, gdzie i w jakiej kolejności kierować uwagę oraz jakie zmysły zaangażować. I dla mnie okazało się to bardzo trudne. Przywykłem, że wszystko, co pojawia się w moim wyobrażeniu, zrozumieniu i uczuciach podczas medytacji, dzieje się bez wysiłku i prawie bez napięcia woli. Jakby mnie „prowadzili” i wszystko „pokazywali”. Teraz jednak, w ścisłym porządku, ciężko było utrzymać koncentrację i musiałem napinać uwagę. Zajęło mi dwie medytacje, zanim w końcu wpadłem na pomysł, aby zaprosić Chrystusa do wszystkiego, co kontempluję, i oddać w Jego ręce wszystkie obrazy. Po prostu wyobrażałem Go sobie obok, jakby towarzyszył mi. Po tym wszystko stało się jak zwykle). On sam prowadził tam, gdzie trzeba, i pokazywał wszystko, co potrzebne).

Podczas jednej z kontemplacji Wcielenia przyszła mi myśl, że nikt z pierworodnym grzechem i opartym na nim sposobem myślenia nie mógłby znieść tego, co zniosła Maria. Może ona nie tylko została uwolniona od pierworodnego grzechu i jego konsekwencji, ale także nie miała tego niewłaściwego sposobu myślenia, który prowadzi do błędów. Może mogła myśleć jak pierwsi ludzie przed pierworodnym grzechem: całkowicie polegać na Bogu, dostrzegać rzeczywistość, nie mieć fałszywych przypuszczeń i wyobrażeń opartych na swoim ego itd. I przy tym w żaden sposób zewnętrznie tego nie manifestować. Ale właśnie ta cecha mogła pozwolić jej tak pokornie i oddanie przyjąć wolę Boga, odpowiedzieć słynnym „Tak”, i znieść wszystko, co było potem. Bardzo trudno sobie wyobrazić, że ktoś z naszym standardowym sposobem myślenia i osądu byłby zdolny do czegoś takiego…


Przed rozpoczęciem jednej z medytacji otworzyłem na swoim komputerze Ćwiczenia Duchowe. Podczas medytacji On często bawi się techniką, może po prostu wyłączyć komputer, jeśli moje rozważania idą w złym kierunku, i włączyć go z powrotem, gdy tylko wracam na właściwy tor. I w głowie przemknęła mi taka myśl… „Teraz znowu może się to zdarzyć, potem będę musiał zastanawiać się, co jest nie tak, szukać, gdzie iść… A ściągnę sobie Ćwiczenia Duchowe na telefon. Czytnik nigdy mnie nie zawiódł, zobaczę, co będzie.” I ściągnąłem plik fb2 i otworzyłem go na Androidzie w AlReader. To oprogramowanie nigdy mnie nie zawiodło.

Medytacja przebiegała swoim torem, aż dotarłem do DŚ 114. Wykonałem ten punkt i przewinąłem ekran, aby przejść dalej… Ale nie przewinął się! Przesunięcie w górę-dół porusza stroną i nie odsuwa ekranu od DŚ 114, przesunięcie w lewo w ogóle nie działa, przesunięcie w prawo przewija stronę, ale nie całkowicie, tak, że DŚ 114 pozostaje na ekranie, gdy przewijasz w prawo ponownie, strona wraca do swojej pierwotnej pozycji! Zamykam aplikację, otwieram ponownie – nic się nie zmienia! Tylko nie próbowałem zrestartować telefonu. Ha-ha-ha))) Tak się oszukałem!))) Tak się oszukałem i ułatwiłem sobie życie!)

Kiedy On bawi się komputerem, łatwiej to zaakceptować, umysł rozumie, że gdzieś może być ogólny błąd systemu operacyjnego lub coś podobnego, mnóstwo potencjalnych przyczyn. Można to sobie wyobrazić i jakoś wytłumaczyć, do tego przywykłem. Ale kiedy podczas medytacji zdarza się błąd w czymś, co przywykłem uważać za bardzo niezawodne, to już nie jest tak spokojnie)).

W tym momencie do pokoju weszła żona. Już zamierzała wyjść, aby nie przeszkadzać w medytacji, ale zawołałem ją, podałem telefon i poprosiłem, aby przewinęła. Potem opowiedziałem, jak próbowałem oszukać, zaśmialiśmy się. Następnie kontynuowałem, oczywiście na DŚ 114.
Gdy medytacja się skończyła, postanowiłem zrobić zrzut ekranu na pamiątkę krótkiego wideo tego błędu. Ale gdy tylko zacząłem robić zrzut ekranu, wszystko zaczęło działać jak należy!))) Haha-ha-ha!))) Śmiejąc się, zszedłem i znowu podałem telefon żonie z prośbą o przewinięcie stron w czytniku. Powiedziałem: „Oto, skończyłem medytację i chciałem zrobić zrzut ekranu na pamiątkę”. Ona tylko się uśmiechnęła i rozłożyła ręce).


Ale po co to wszystko było potrzebne i na co On wskazywał, zrozumiałem dopiero następnego dnia, gdy powtarzałem to ćwiczenie. W DŚ 114 św. Ignacy pisze:

Pierwszy punkt: Myślnie zobaczyć [obecnych] – Świętą Dziewicę,
Józefa, służebnicę i Dzieciątko Jezus po Jego narodzeniu, przedstawiając siebie niegodnym i
ubogim sługą; kontemplować ich, przyglądać się im i z szacunkiem oraz o ile
możliwe z pobożnością służyć im w ich potrzebach, jakbym rzeczywiście tam
był, będąc jakby ostatnim żebrakiem i niegodnym sługą. A następnie
oddawać się rozmyślaniu, aby wyciągnąć [z tego wszystkiego] korzyść.

Do końca, całkowicie wyobraziłem sobie siebie w roli sługi, stojącego przed żywymi ludźmi, wyobraziłem sobie, jak będę rozwiązywał konkretne sprawy codzienne. W tej sytuacji na pewno byłbym radosny, maksymalnie uważny i spostrzegawczy, używałbym całej pomysłowości, na jaką mnie stać, aby coś dla nich zrobić, starałbym się przewidzieć ich potrzeby itd.
I tu wydarzyło się jeszcze jedno ważne odkrycie. To stan i nastrój nie różni się od tego, które pojawia się, gdy zajmuję się czymś, co mnie naprawdę fascynuje, gdy przejawiam te cechy, które są we mnie najlepiej rozwinięte – moje „talenty”. Tzn. w rzeczywistości to – moje powołanie. Realizując je, w najlepszy sposób wypełniam Jego wolę i służę Jego chwale.
I jeśli tam, przy żłóbku przestałbym zachowywać się tak, jak opisałem, to byłoby to po prostu nie do przyjęcia. Mało prawdopodobne, aby ktoś z „panów” zniósł inne zachowanie.
To samo dotyczy nie tylko wyimaginowanej sceny, ale i życia w ogóle. Nie ma neutralności, albo wypełniamy powołanie, albo znajdujemy się w stanie pustego marnowania czasu, w rzeczywistości w stanie grzechu. To przypomina stan króla Dawida w 2 Sm 11:1, kiedy nastał czas, aby wszyscy królowie wyruszyli na wojnę, a on został, tzn. przestał wypełniać swoją rolę i powołanie. Ten stan „pustki” później doprowadził do ciężkich grzechów i konsekwencji. Dlatego trzeba dążyć do braku „pustki”, tzn. braku wszystkiego, co nie działa na powołanie i wypełnianie Jego woli. A to oznacza, że trzeba nieustannie kontrolować intencję, z jaką dokonuje się jakichkolwiek działań.

Prawdopodobnie właśnie do tego stara się doprowadzić św. Ignacy, gdy w modlitwie przygotowawczej DŚ 46 używa słów „wszystko”, „jedynie”, „wyłącznie”.

Modlitwa przygotowawcza jest prośbą o łaskę u Pana
Boga, aby wszystkie moje zamiary, czyny i działania były kierowane jedynie i
wyłącznie ku służbie i chwale Jego Boskiego Majestatu.

Jeśli choćby na chwilę wyobrazić sobie życie bez ani jednej sekundy spędzonej na pustce, życie w pełnej świadomości i celowości dla Jego chwały, to zapiera dech od odkrywającej się produktywności i jakości przeżywanych chwil! Ale na razie tak daleko do tego)..