Radosne cierpienia
Yury Arlou · · Series: Мои Упражнения в повседневной жизни

02.12.2023 10:45
Dziś na medytacji miał miejsce bardzo piękny moment. Przyszedłem do nieznanego mi kościoła, aby przeprowadzić tam jedno z niedawno rozpoczętych Ćwiczeń duchowych.
Jak to często bywa zimą w Polsce, tuż za głównymi drzwiami kościoła ustawiono zasłonę z gęstej tkaniny, aby zachować ciepło, gdy ludzie wchodzą i wychodzą.
Otworzyłem drzwi i słysząc dźwięki mszy, która rozpoczęła się niedługo przed moim przybyciem, zatrzymałem się przed zasłoną. Przemknęła mi myśl, by wejść później, gdy msza się skończy i będzie cicho. I jak tylko tak pomyślałem, zasłona się rozsunęła! Stała za nią kobieta, która wprowadziła mnie do środka kościoła i otrzepując śnieg z mojej kurtki, uśmiechając się powiedziała: “Czekam dzisiaj na was wszystkich!”
I wyszła!)))
Oczywiście po takim “zaproszeniu” zostałem na mszy do samego końca)).
Następnie zacząłem medytację klęcząc i stopniowo postanowiłem, że mogę tak spędzić całą godzinę. Tekst Biblii milczał, a medytacja toczyła się w nasłuchiwaniu znaków wokół. Kolana zaczęły stopniowo boleć – już dawno tak długo na nich nie klęczałem). Przede mną z wizerunków Chrystusa był tylko krzyż z Nim ukrzyżowanym, i zacząłem zastanawiać się nad cierpieniem, jak bardzo kontrastuje ono z tym, jak On mnie zaprosił do kościoła. I to… interesujący kontrast. Jesteśmy zaproszeni na ucztę z wielką radością, ale przy tym będą tam cierpienia. Zrozumienie i akceptacja takiego połączenia wciąż jest dla mnie trudna. Pan i cierpienia, szczęście i cierpienia. Och, czuję, że Wielkanoc w tym roku będzie trudna w swoim poznaniu, wygląda na to, że powoli prowadzą mnie do przeżywania tego tematu).
A potem wydarzyło się coś następującego (warto dodać, że wszystko działo się z uśmiechem i takim lekkim humorem wewnątrz):
Mniej więcej w połowie medytacji kobieta myjąca podłogę w kościele doszła kolejno do mojej ławki i wstałem, aby ustąpić jej miejsca. To był duży błąd)). Kiedy ponownie próbowałem uklęknąć, z nieprzyzwyczajenia poczułem tak silny ból! Wymagało to ode mnie niemałego wysiłku, aby pozostać stojącym. W tym momencie ponownie spojrzałem na krzyż i powiedziałem do Niego: “Przecież mogę w każdej chwili usiąść na ławce i zatrzymać to cierpienie, ale Ty w całej swojej mocy jakoś nie mogłeś zatrzymać swojego.” Po tej myśli kolana zaczęły boleć znacznie mniej. A potem nagle poczułem się źle wewnętrznie, nie bolało, ale z takim ogólnym złym samopoczuciem. Zrobiło mi się niedobrze, pojawiła się słabość itp. Stało się to bardzo szybko i było tak źle, że trzeba było coś pilnie zrobić. Wyprostowałem plecy i z silną wolą “powiedziałem” organizmowi, aby się opanował. Zawsze tak robię w przypadku ostrej potrzeby, to zawsze działa na wszelkie dolegliwości. Bardzo silną falę obrazu i uczucia przepuściłem z dołu do góry. Ale organizm nie zareagował! W ogóle! Bardzo dziwne uczucie, jakby coś zgasiło ten mój rozkaz.
Usiadłem na ławce, ale lepiej nie było). Przypomniałem sobie cierpienia św. Faustyny i pomyślałem: “Jakże ona jednak nie słabo cierpiała przez całe swoje życie! To, co teraz czuję wewnątrz, bardzo przypomina opis cierpień w jej dzienniku. I ona też nie mogła ich kontrolować i wybierać… Tylko poświęcała je Jemu. Cholera, jakże mi źle! Dobra, czyżby na darmo cierpię). Jezu, słuchaj, może spróbuję poświęcić to Tobie, jak robiła Faustyna? Wydaje się, że mówiłeś, że samo intencja łagodzi twoje cierpienia… Naprawdę nie mam pojęcia, jak to się robi, ale jeśli naprawdę Ci to w czymś pomoże, przyjmij).”
I w tym momencie wszystko zrozumiałem i cicho się zaśmiałem. Postawił mnie w sytuacji, kiedy ja też nie mogę anulować swoich cierpień! Jakie naiwne były myśli o tym, że mogę usiąść na ławce i zatrzymać ból, nie uwzględniając w momencie Jego woli. To, że On przyjął na siebie takie same warunki, poddając się woli Ojca, jest po prostu zdumiewające. Rozumienie i pamiętanie o tym jest niezwykle ważne.
Oczywiście po tych myślach i wnioskach od razu poczułem się dobrze i złe samopoczucie zniknęło. Lekcja zaliczona). Niezbyt przyjemne metody nauczania)). Choć humor i sposób wciąż te same.
Kiedy klękałem przed wyjściem z kościoła, myślałem o tym, jak teraz dotknąć kolanem podłogi i nie upaść)). A potem poszedłem się rozgrzać i przepędzić resztki drżenia w organizmie).