Ćwiczenia Duchowe – ogołacane serce
Agata · · Series: Ćwiczenia Duchowe – ogołacane serce

Ćwiczenia duchowe św. Ignacego stały się dla mnie drogą ogołacania serca. Przez całe życie uczyłam się być silna, ogarniać wszystko, nie pokazywać swojej słabości. A tu Pan Bóg prowadzi mnie w miejsce, gdzie niczego nie mogę ukryć. Staję przed Nim taka, jaka jestem ze swoimi lękami, zmęczeniem, ograniczeniami i w tym spotkaniu odkrywam, że prawdziwa siła rodzi się w Jego miłości.
Zaczęłam dostrzegać, że moje myśli i uczucia wcale nie są tylko moje. Zaczęłam łapać te myśli, które wcześniej przepływały przeze mnie bezrefleksyjnie, nie zatrzymywałam ich ani nie analizowałam. Teraz Pan pokazywał mi, skąd rodzą się reakcje mojego serca, dlaczego przychodzą lęki, smutek, zniechęcenie, skąd biorą się pragnienia i reakcje, których wcześniej nie rozumiałam. To było jak otwarcie oczu nagle widziałam siebie i swoje wnętrze z innej perspektywy, a każde odkrycie przynosiło światło w miejsca, które wcześniej były ciemne.
W tym doświadczeniu szczególnie mocne stało się dla mnie agere contra - działać wbrew temu, co ciągnie mnie w dół. To nie walka siłą własnej woli, ale świadome wybieranie tego, co prowadzi ku Bogu, nawet jeśli wymaga trudu. Gdy pojawiał się lęk, uczyłam się wybierać zaufanie. Gdy nachodziło zniechęcenie, stawiałam mały krok modlitwy. Gdy pokusa zamknięcia się w sobie była silna, otwierałam serce na Boga i na innych ludzi. Te małe decyzje dawały mi wolność i spokój, których wcześniej nie znałam.
Każda walka duchowa, choć bolesna, stawała się okazją do spotkania z Jezusem i odkrywania czegoś nowego w Jego obecności. Po każdej z nich rodziła się wdzięczność za lekcje, za Jego cierpliwość, za miłość, która mnie prowadzi. Zaczęłam doświadczać, że Jego głos towarzyszy mi nie tylko w medytacjach, ale w codziennym życiu w myślach, pragnieniach, zwykłych momentach dnia. Coraz częściej potrafię Go rozpoznać, usłyszeć, zaufać.
Największym darem jest świadomość, że On patrzy na mnie spojrzeniem pełnym miłości. Nie zatrzymuje się na moich słabościach ani błędach, widzi we mnie dziecko, które jest umiłowane i wybrane. To spojrzenie daje mi odwagę i siłę, by iść dalej, by wybierać życie i światło, nawet gdy jest trudno.
Ćwiczenia ignacjańskie nauczyły mnie, że życie z Jezusem nie polega na unikaniu cierpienia, ale na spotykaniu Go w jego centrum. To właśnie w bólu i trudności rodzi się wdzięczność i odkrycie Jego oblicza. To doświadczenie zmieniło mnie na zawsze i otworzyło moje serce na życie w prawdzie i w miłości.