Serce udręczone miłością.

Agata · · Series: Ćwiczenia Duchowe – ogołacane serce

Serce udręczone miłością.

Panie, nie potrafię sobie wyobrazić, co przeżywałeś w Ogrodzie Oliwnym.

Strach paraliżował Twoje Święte Ciało. Lęk przenikał każdy nerw, powodując fizyczny ból. Wiedziałeś, co Cię czeka… Prosiłeś Ojca, aby oddalił od Ciebie ten kielich. Całe Twoje ciało sprzeciwiało się temu, co miało nadejść. A jednak, mój Jezu, powiedziałeś: „Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie.”

To, że jesteś Bogiem, nie czyniło tego łatwiejszym. Wręcz przeciwnie, Ty wszystko wiedziałeś. Twoje Serce pękało, skóra drętwiała. Czułeś każdy mięsień, każdy oddech smakował inaczej. Słyszałeś wyraźnie bicie własnego serca, szybkie, niepokojące. Każde uderzenie przypominało o nadchodzącej śmierci, o niewyobrażalnym cierpieniu i zdruzgotaniu.

Czy tej nocy kwiaty pachniały inaczej?

Czy świat, choć na chwilę, ucichł, oddając Ci cichą chwałę?

Czy gwiazdy świeciły jaśniej, a szum strumyka stłumił się, jakby w geście milczenia?

Myślałeś, Panie, o uczniach, o ludziach, których spotkałeś na swojej drodze, o swojej Matce, której duszę miał przeniknąć miecz. Niosłeś nie tylko własne cierpienie, ale i całego świata.

Pokochałeś to życie. Pokochałeś stworzenie. Miałeś swoje rytuały, nawyki. Lubiłeś rozmawiać, bo widziałeś serca ludzi. A teraz to wszystko miało się skończyć. Czułeś lęk, tęsknotę, ale i pocieszenie, wiedząc, że niedługo będziesz z Ojcem, że ci, których ukochałeś, będą wolni.

To, co cielesne, walczyło z tym, co duchowe.

Pociłeś się krwią. Twój organizm trwał w stanie niewyobrażalnego napięcia. Czekać na śmierć nabiera tu nowego znaczenia. Znać swoje przeznaczenie. Znać początek i przewidzieć koniec.

Twój płacz, Jezu, nawadniał glebę ogrodu, płacz, który nie przynosił ulgi.

Panie, czy widziałeś moją twarz w tamtej modlitwie? Czy w tej udręce widziałeś mnie, mnie i moje zmagania?

Chciałabym być przy Tobie w tamtej chwili, ale nie wiem, czy miałabym odwagę podejść. Raczej skryłabym się za drzewem i modliła się gorliwie, choć bezsilnie.

Panie, Ty w tej udręce modliłeś się jeszcze usilniej. Proszę Cię, mój Drogi Jezu, naucz mnie tego. Naucz mnie, jak się modlić.

Jestem jak uczniowie, którzy zasypiają ze smutku. Nie chcę tak, Jezu. Nie chcę już uciekać w nicość.

Chcę być z Tobą zespolona, jak Ty byłeś jedno z Ojcem.

Wiem, Jezu, że zrobiłeś to dla mnie. A tak trudno jest mi to przyjąć. Tak wielki dar… życie… Życie Mesjasza i Króla.

Przyjąć miłość tę bezwarunkową, bezkompromisową. Miłość, która nie pamięta złego.

Twoje ludzkie ciało się buntowało, ale Twoje Serce było już na krzyżu.

W całym tym cierpieniu i bólu był też rodzaj ekstazy, ekstazy Twojego Przenajświętszego Serca. Ekstazy miłości, której nie potrafimy pojąć. Miłości, która przekracza ludzkie rozumienie.

Serce udręczone miłości