Powód naszych cierpień
Yury Arlou · · Series: Мои Упражнения в повседневной жизни

09-11.12.2023
Nie wiem, czy uda mi się zebrać myśli w zrozumiałą formę... Teraz odczucie przypomina to, gdy miałem wspaniały sen, ale wyjaśnienie innym tak oczywistych dla mnie rzeczy jest bardzo trudne.
Trzy dni Ćwiczeń duchowych były poświęcone temu fragmentowi z Biblii:
Rdz 2, 8-25 i 3
I zasadził Pan Bóg raj w Edenie na wschodzie, i umieścił tam człowieka, którego stworzył.
I wydobył Pan Bóg z ziemi wszelkie drzewo, przyjemne dla oka i dobre do jedzenia, i drzewo życia pośrodku raju, i drzewo poznania dobra i zła.
Z Edenu wychodziła rzeka, aby nawadniać raj; a potem dzieliła się na cztery rzeki.
Imię jednej Fiszon: ona obiega całą ziemię Chawila, gdzie jest złoto;
a złoto tej ziemi jest dobre; tam są bdolach i kamień onyks.
Imię drugiej rzeki Gichon: ona obiega całą ziemię Kus.
Imię trzeciej rzeki Chiddekel: ona przepływa przed Asyrią. Czwarta rzeka to Eufrat.
I wziął Pan Bóg człowieka, i osadził go w ogrodzie Edenu, aby go uprawiał i strzegł.
I rozkazał Pan Bóg człowiekowi, mówiąc: z wszelkiego drzewa w ogrodzie będziesz jadł,
ale z drzewa poznania dobra i zła nie jedz z niego, bo w dniu, w którym z niego skosztujesz, śmiercią umrzesz.
I rzekł Pan Bóg: nie dobrze jest, aby człowiek był sam; uczynimy mu pomocnika, odpowiedniego dla niego.
Pan Bóg uformował z ziemi wszystkie zwierzęta polne i wszystkie ptaki niebieskie, i przyprowadził do człowieka, aby zobaczyć, jak je nazwie, i aby, jak nazwie człowiek każdą duszę żywą, tak i było imię jej.
I nadał człowiek imiona wszystkim bydłom i ptakom niebieskim i wszystkim zwierzętom polnym; ale dla człowieka nie znalazło się pomocnika, podobnego do niego.
I zesłał Pan Bóg na człowieka głęboki sen; a gdy zasnął, wziął jedno z jego żeber, i zamknął to miejsce ciałem.
I stworzył Pan Bóg z żebra, wziętego od człowieka, żonę, i przyprowadził ją do człowieka.
I rzekł człowiek: oto, to kość z kości moich i ciało z ciała mego; ona będzie nazywana żoną, bo została wzięta od męża.
Dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę swoją, i przylgnie do żony swojej; i będą jedną cielesnością.
I byli oboje nadzy, Adam i jego żona, i nie wstydzili się.
Wąż był przebieglejszy od wszystkich zwierząt polnych, których stworzył Pan Bóg. I rzekł wąż do żony: czy rzeczywiście powiedział Bóg: nie jedzcie z żadnego drzewa w raju?
I rzekła żona do węża: owoce z drzew możemy jeść, tylko z owocu drzewa, które jest pośrodku raju, powiedział Bóg: nie jedzcie ich i nie dotykajcie ich, abyście nie umarli.
I rzekł wąż do żony: nie, nie umrzecie,
ale wie Bóg, że w dniu, w którym skosztujecie ich, otworzą się oczy wasze, i będziecie jak bogowie, znający dobro i zło.
I ujrzała żona, że drzewo jest dobre do jedzenia, i że jest przyjemne dla oczu i pożądane, ponieważ daje poznanie; i wzięła z jego owoców i jadła; i dała też mężowi swemu, i on jadł.
I otworzyły się oczy ich obojga, i poznali, że są nadzy, i uszyli liście figowe, i zrobili sobie przepaski.
I usłyszeli głos Pana Boga, chodzącego w raju w czasie ochłody dnia; i ukrył się Adam i jego żona przed obliczem Pana Boga między drzewami raju.
I zawołał Pan Bóg do Adama i rzekł mu: gdzie jesteś?
On rzekł: głos Twój usłyszałem w raju, i przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się.
I rzekł: kto powiedział ci, że jesteś nagi? czy nie jadłeś z drzewa, z którego Ja ci zakazałem jeść?
Adam rzekł: żona, którą mi dałeś, ona dała mi z drzewa, i jadłem.
I rzekł Pan Bóg do żony: co uczyniłaś? Żona rzekła: wąż mnie zwiódł, i jadłam.
I rzekł Pan Bóg do węża: za to, że to uczyniłeś, przeklęty jesteś spośród wszystkich bydła i spośród wszystkich zwierząt polnych; będziesz chodził na brzuchu swoim, i będziesz jadł proch przez wszystkie dni życia swego;
i wrogość położę między tobą a między żoną, i między nasieniem twoim a między nasieniem jej; ono będzie cię ranić w głowę, a ty będziesz go kąsać w piętę.
Żonie rzekł: pomnażając pomnożę cierpienie twoje w ciąży twojej; w bólu będziesz rodzić dzieci; i ku mężowi twemu będzie pożądanie twoje, a on będzie panował nad tobą.
Adamowi zaś rzekł: za to, że posłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa, o którym Ja ci rozkazałem, mówiąc: nie jedz z niego, przeklęta ziemia z powodu ciebie; w bólu będziesz się żywił z niej przez wszystkie dni życia swego;
ciernie i osty wydaje ci; i będziesz się żywił trawą polną;
w pocie oblicza swego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty, bo prochem jesteś i w proch wrócisz.
I nadał Adam imię żonie swojej: Ewa, bo stała się matką wszystkich żyjących.
I uczynił Pan Bóg Adamowi i żonie jego odzież skórzaną i oblekł ich.
I rzekł Pan Bóg: oto, Adam stał się jak jeden z Nas, znając dobro i zło; a teraz, aby nie wyciągnął ręki swojej, i nie wziął także z drzewa życia, i nie skosztował, i nie stał się żywym na wieki.
I wypędził go Pan Bóg z ogrodu Edenu, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty.
I wygnał Adama, i postawił na wschodzie ogrodu Edenu Cheruba i ognisty miecz obracający się, aby strzec drogi do drzewa życia.
W pierwszy dzień medytacja odbywała się w kościele gdzieś niedaleko centrum Krakowa. Kościół był pusty, a tylko dwóch bezdomnych, siedzących za moimi plecami przy wejściu, towarzyszyło mi. Gdy wszedłem i ich zauważyłem, pomyślałem, że to nie jest przypadek i On dzisiaj za pomocą swoich sług będzie mnie czegoś uczył).
Moja uwaga skupiła się na tym, jak wszystko było urządzone przed pierwszym grzechem. Raj był usytuowany na ziemi. Człowiek uprawiał to miejsce, w którym umieścił go Stwórca, i dbał o nie. Co to oznacza?.. Uprawiać znaczy przekształcać według własnego uznania, tzn. zostaliśmy od razu stworzeni, aby przekształcać rzeczywistość, która nas otacza. Dbać oznacza pilnować, aby wszystko działało i istniało zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Człowiek także nadawał imiona. Co znaczy „nazwać” coś? To znaczy określić jego istotę i przeznaczenie.
W centrum raju były dwa drzewa, ale spożywać owoce można było tylko z drzewa poznania dobra i zła, co oznacza, że człowiek swobodnie spożywał z drzewa życia i nie wiedział, czym jest śmierć. Człowiek nie wstydził się nagości. Gdy człowiek jest całkowicie nagi, jest taki, jaki jest. I jeśli człowiek nie zauważa nagości, to po prostu nie ma nic do ukrycia – pełna przejrzystość we wszystkich przejawach.
Powstaje bardzo piękny obraz, człowiek żył w wspaniałym miejscu, jego uwaga była skupiona na otaczającej rzeczywistości. Określał i przekształcał ją i był ciągle w obecności Boga. Obraz ten bardzo przypomina „grać i uczyć się” z innej medytacji, ale tylko w znacznie lepszych, właściwych warunkach, gdy jest absolutne poleganie na Stwórcy i wypełnianie swojego przeznaczenia. Nie ma się czego wstydzić ani bać, wspaniały stan. To naprawdę można nazwać słowem „Raj”)).
Podczas rozmyślań we mnie narastało niepokój dotyczący mojej towarzystwa bezdomnych, chociaż siedzieli cicho i nie wykazywali żadnego zainteresowania mną.
Następnie moja uwaga przeszła na sam pierworodny grzech. Co właściwie się wydarzyło?.. Właściwie człowiek na chwilę dopuścił myśl, że sam może zrobić coś lepiej, niż to, co było zaplanowane dla niego przez jego Stwórcę i niepojęty Absolut! „Gliny osądza garncarza”))). Człowiek po raz pierwszy zrobił przypuszczenie, fantazję, która nie miała żadnego związku z otaczającą rzeczywistością, podstawą tego przypuszczenia była pycha, osąd wynikający z własnej woli, a nie z woli Stwórcy! Zło jest bardzo proste! To właśnie wątpliwość w Boga, czy poleganie na sobie, w każdym, nawet najmniejszym przejawie, jest złem. Wąż nie kłamał, człowiek rzeczywiście wszystko zrozumiał, ale jest jeden nieznaczny niuans – zrozumiał na swoim przykładzie))).
Mój niepokój dotyczący bezdomnych osiągnął taki poziom, że ignorowanie go stało się niemożliwe. Ponadto do mnie na krótką chwilę dotarł dość specyficzny zapach z ich strony. I zacząłem rozważać: „Tak, stop, a czego ja właściwie się boję? Teraz nic się nie dzieje, ci chłopcy za moimi plecami po prostu spędzają czas w ciepłym pomieszczeniu zimą, a jeszcze zachowują się maksymalnie cicho, aby ich nie wyrzucono. Czego się więc boję? Boję się nieprzyjemnego doświadczenia, które może się wydarzyć – naprawdę nie lubię z nimi rozmawiać. Ale boję się doświadczenia, którego nie ma w rzeczywistości! Przypuszczam to, czego nie ma, opierając się na moim czysto egoistycznym niechęci do kontaktu z nimi, całkowicie zapominając o woli Boga i o tym, że każdy moment w moim życiu dzieje się wyłącznie z Jego woli i tworzy najlepsze i potrzebne dla mojego rozwoju okoliczności. Tzn. w tej chwili robię dokładnie to samo, co pierwsi ludzie opisani w Biblii! Oto on, pojawiający się na chwilę zapach błędu).. Od mnie pewnie śmierdzi podobnie w duchowym sensie)).”
Jeszcze raz.
Za każdym razem, gdy osądzamy, opierając się nie na rzeczywistości, a na wymysłach w naszej głowie, podyktowanych brakiem zaufania Bogu, brakiem pełnego polegania na Nim, podyktowanych naszymi wyobrażeniami o tym, jak powinno być, popełniamy błąd, podobny do pierworodnego grzechu. I właściwie tworzymy i poznajemy zło. Ten wachlarz grzechów, który otwiera się przed nami w postaci bardzo grubych przejawów typu przemocy czy kradzieży, to tylko konsekwencje i odcienie pierwszego, najbardziej podstawowego błędnego osądu.
Po tych wnioskach do kościoła wszedł trzeci bezdomny, dość bujny i swobodny w działaniach i słowach). Po prawej stronie od centralnego przejścia stała duża statua Chrystusa-Króla. Rzeźbiarz bardzo ciekawie Go przedstawił. Odzież była wspaniała, wokół dużo blasku, złota, królewskość we wszystkim. Ale twarz))). Wzrok był spuszczony w dół, a wyraz był taki… Cóż, stałbym z takim wyrazem twarzy, gdybym myślał o kimś: „No debile, ile można ciągle to samo powtarzać i się mylić.” Z jednej strony królewskość, a z drugiej – zmęczenie zachowaniem innych. W spuszczone oczy można było zajrzeć tylko, jeśli podejść blisko do rzeźby.
I oto ten bujny mężczyzna nalewa sobie szklankę wody pitnej z kościelnego pojemnika, zauważa statuę, wykrzykuje coś w rodzaju „O! Jezus!”, podchodzi blisko, podnosi głowę i zaczyna się z Nim kłócić!))) Wyrażając niezadowolenie z tego, co się dzieje!))))
To było tak zabawne!)) Wyraz twarzy statuy tak pasował do tej sceny!)) Ale z drugiej strony było to bardzo pouczające))). Wyrażając swoje niezadowolenie, bezdomny usiadł na pierwszej ławce przy ołtarzu niedaleko przede mną i zaczął coś mamrotać.
Kontynuacja medytacji stała się bardzo trudna)). I pomyślałem: „Tak, teraz otaczająca mnie rzeczywistość się zmieniła i to, co chciałbym „uprawiać”, istnieje już nie jako mój wymysł. Znaczy to, że muszę coś przedsięwziąć. Jak mam postąpić? Wyrzucenie go nie jest najlepszym rozwiązaniem. Pewnie, mogę sam zmienić miejsce i to już nie będzie grzechem.” Po tym spojrzałem na zegarek – okazuje się, że czas medytacji już się skończył, więc wyszedłem z kościoła.
W drugi dzień moja uwaga skupiła się na konsekwencjach grzechu.
Co człowiek ostatecznie zyskał? Jest jeden plus, człowiek zrozumiał, czym jest zło, a więc w kontraście teraz doskonale widzi, czym jest dobro)). Na tym plusy się kończą, a zaczynają problemy. Co stało się z nagością-przejrzystością? Człowiek zobaczył, że ona w zasadzie istnieje, że okazuje się, że Bóg widzi nas na wylot i prawdopodobnie całe wszechświat nas tak widzi. Kiedy pojawia się coś, co trzeba ukryć, wtedy pojawia się zrozumienie przejrzystości. To jak plama na dobrym szkle, dopóki jej nie ma, możesz nawet nie zauważać samego szkła i nie zdawać sobie sprawy z jego natury. Ale gdy pojawia się plama, nagle uświadamiasz sobie, że szkło istnieje, jest całkowicie przezroczyste, i z której strony nie spojrzysz, plama będzie widoczna. Wtedy człowiek bierze kartkę, przykleja ją na plamę i udaje, że to element dekoracyjny)). I w ogóle całe okno gdzieś ciągnie i chowa w zaroślach).
W tym momencie pojawiają się pierwsze cierpienia i trudności! Poznanie zła rodzi cierpienia. Stwórca patrzy na tę bezsensowną scenę i próbuje rozmawiać z człowiekiem. „Kto powiedział ci, że jesteś nagi?” lub innymi słowy, jak mogłeś dostrzec swoją nagość-przejrzystość? Oczywiście tylko ją brudząc.
Stan raju znika, już nie ma stałej obecności z Bogiem. Człowiek poznaje, czym jest śmierć. Dostęp do drzewa życia jest zamknięty, prawdopodobnie teraz zanurza się w iluzji swojej śmiertelności. Z powodu tego, że człowiek polega na sobie, zaczyna przetrwać w trudnych sytuacjach. Bóg także daje człowiekowi skórzaną odzież, zakrywa nagość. To może być obraz iluzji, że możemy coś w tym świecie ukryć, aby łatwiej przeżywać grzech. W ogóle pojawia się cały wachlarz różnego rodzaju cierpień.
Po tych myślach zobaczyłem Jezusa, idącego ze mną po gruntowej drodze wśród wzgórz podgórskich. Od jesieni 2022 roku obserwuję, jak po niej idziemy, zaczynając od wyjścia z morza. On w dobrych butach i czystej odzieży, ale wciąż z ciężkim, zniszczonym starym plecakiem, z takim bym daleko nie zaszedł.
Zatrzymaliśmy się, aby odpocząć, On zdjął plecak, Jego twarz była mokra. Jakby na chwilę przeniosłem wzrok na góry w oddali. A gdy znowu spojrzałem na Niego, z zaskoczeniem zobaczyłem, że pije wodę z zupełnie czystej i nowej butelki! Skąd ona się tu wzięła? Plecak czymś wypełniony, zewnętrzne kieszenie porwane, a butelka byłaby brudna, gdyby była w takim plecaku.
Zapytałem Go: „Co to za plecak i dlaczego go nosisz, to przecież takie ciężkie i niewygodne?”. Odpowiedź była zaskakująca i prosta. Plecak – to mój sposób osądów, praca z wymysłem, pychą i brakiem zaufania Bogu w mojej głowie, mój powtarzający się pierworodny grzech. Jego zawartość – konsekwencje takiego myślenia.
I wtedy dotarło do mnie, dlaczego Jezus w ogóle ratuje nas przez cierpienia i po co Mu one! On bierze na siebie konsekwencje naszych błędów – nasze cierpienia. I niesie je Sam, zamiast nas. Dając nieskończoność drugich szans. Chrzest – to uwolnienie od konsekwencji pierworodnego grzechu. Naszym zadaniem po tym – zmieniać się tak, aby nie powtarzać tego.
Pomyślałem: „Nic, przyjdzie dzień, i plecak nie tylko opróżni się, ale Ty go wyrzucisz z powodu nieprzydatności. I kiedyś zobaczę Cię w świetle i radości. Śmiejesz się?)) Do tego jeszcze tak daleko??))) No dobrze, idziemy dalej).” Zaczęliśmy wstawać i się zbierać.
„Stop, stop, czekaj! Ale skąd wzięła się woda?” On podał mi butelkę i wtedy zobaczyłem, że obok mnie jest nowy, fajny plecak, woda była stamtąd! To moje nowe zrozumienie, przeciwne pierworodnemu grzechowi, i nowe konsekwencje tego zrozumienia. One okazuje się naprawdę pomagają Tobie! Niesamowite. I poszliśmy dalej.
Na tym medytacja się zakończyła.
Trzeci dzień minął na powtarzaniu wszystkiego, co zostało wcześniej odkryte.