Wieczność i my
Yury Arlou · · Series: Мои Упражнения в повседневной жизни

26.12.2023
Dziś medytacja dotyczyła Łk 1:26-38, Łk 2:1-21 + DU 101-109,114.
Podczas medytacji przyszły do mnie bardzo interesujące obrazy. Nie postrzegam ich jako coś, co ma związek z rzeczywistością, wątpię, by rzeczywistość była tak prosta). Ale one szersze i głębsze pokazały mi, kim jest Chrystus. Wyrzuciły z mojej głowy wyobrażenia o Nim, jako jedynie o człowieczej Boskiej osobie.
Na początku medytacji nagle pomyślałem, jak strasznie jest żyć w świadomości skończoności życia, w świadomości granicy, za którą NIE MA NIC więcej. Najprawdopodobniej najstraszniejsze, co można zrobić z człowiekiem, to zmusić go do uwierzenia w iluzję śmierci i czasu, uwierzenia, że poza iluzją nic nie ma. Wtedy człowiek, nie widząc sensu, całkowicie zanurza się w nią, daje upust wszystkim swoim zwierzęcym przejawom i zapomina o wszelkiej świadomości.
A potem moje uwagę mocno przyciągnął trzeci punkt DU 108:
Obserwować działania. Rozmyślać o tym, co robią ludzie na
ziemi; jak się nienawidzą, zabijają, idą do piekła i tak dalej. I o tym, co robią Boże
Osoby: One dokonują wszechświętego Wcielenia i tak dalej. I o tym, co robią anioł i
Najświętsza Dziewica: jak anioł wypełnia obowiązki posłanego, a Najświętsza Dziewica w
pokorze dziękuje Bożemu Wzniosłości.
Po czym oddać się rozmyślaniu, aby wyciągnąć korzyść z każdego takiego
d działania.
Obserwować działania. Szczególnie przyciągnął mnie anioł, wypełniający obowiązki posłanego: „Jakież były jego działania?.. Musiał przyjść do Marii. Ale jak to „przyjść”? I skąd? Z jakiegoś miejsca poza przestrzenią i, oczywiście, poza czasem.”
W moim wyobrażeniu pojawił się obraz anioła i obserwowałem jego działania, jakbym stał obok niego, gdy pojawia się skądś znikąd i zwraca się do Marii. W tym momencie pojawienia się, przejścia „stamtąd” w naszą przestrzeń, było coś tak przyciągającego i interesującego, że zaparło mi dech, a ja z poczuciem oczekiwania na coś niesamowitego czekałem, aż dialog się zakończy i on przygotuje się do powrotu. W momencie „odejścia” zobaczyłem taki obraz: jakby oddzielił się od przestrzeni, „wyszedł” gdzieś poza miejsce, w którym właśnie był, ale samo miejsce pozostało przed nim. Jakby chwilę temu był w filmie, był jego uczestnikiem i mógł swobodnie działać w scenie, ale zrobiwszy krok wstecz, wyszedł za ekran. Razem z nim z uczuciem ekscytującego zachwytu „zabrało” i mnie).
Anioł zniknął. Pozostałem „gdzieś”, bez ciała, bez… niczego. Bez wyobrażeń, bez zrozumienia, co się dzieje. I tylko ta scena, w której przed chwilą byliśmy, pozostała przede mną, jak ekran z rozmytymi krawędziami. Można w nią „wejść” i od niej „odłączyć się”.
Wokół – nikogo i nic.
Jedno było jasne i wyraźne, tam brakowało pojęcia „granica” czy „ograniczenie”, po prostu ich nie było. Ta „przestrzeń” nie była przestrzenią. Tak trudno to wyjaśnić słowami, ale tak łatwo poczuć. Prosta przeciwieństwo naszego świata, przestrzeni-czasu. Tam w każdej chwili byłem wszędzie jednocześnie. „Nieskończoność” i „wieczność” to bardzo proste, to coś, co nie ma granic w żadnym rozumieniu tego słowa, po prostu nie istnieją. To można również nazwać słowem „bezstrach” – tam nie ma strachu związanego z zakończeniem czy skończonością czegokolwiek. Najlepsza fraza, która opisuje uczucie tam, to „ja jestem”. Całkowicie bezsensowne jest próbować opisać to naszymi pojęciami, ale być może kiedyś znajdą się słowa, aby to zrobić.
Pomyślałem: „Ciekawe, jak tu się orientować?” A potem spróbowałem poczuć kogoś, kogo znam. W tym momencie obok pojawiał się obraz tego, do kogo się zwracam, ale nie wizualnie, a w postaci skupiska uczuć, które razem dają moje wyobrażenie o tej osobie. „Tak, rozumiem, nawigacja tutaj – to uczucia…” Zacząłem „rozglądać się” wewnętrznym wzrokiem wokół i „zobaczyłem” mnóstwo innych dusz, „skupisk”, czy jak je jeszcze nazwać). Z jakiegoś niezrozumiałego powodu czułem pokrewieństwo i jedność, jakby wszystkie one były mną, a ja byłem nimi. Nie znałem ich, ale w każdej chwili mogłem być obok któregokolwiek z nich i mogłem być każdym z nich. Nie widziałem żadnych hierarchii, porządków ani różnic między nami wszystkimi.
Chciałem zwrócić się do Chrystusa z pytaniem, ale… zawahałem się. Jak to zrobić? On zawsze wcześniej przedstawiał się w postaci człowieka, a teraz… Tutaj nie ma żadnych wyobrażeń. Pomyślałem: „Aha-ha)) A kim Ty teraz jesteś?.. Jak teraz z Tobą współdziałać?)))” I wtedy „zobaczyłem”, jak wszyscy my, to nieskończone mnóstwo, jakby przenikamy miłością, a jednocześnie jakby kołysaliśmy się w jej falach. I każdy punkt naszego przestrzennego wszechświata również składał się z tej samej Miłości. I do głowy przyszły mi takie myśli:
„Ty – jesteś czystą falą wszechprzenikającej radości i miłości, tą siłą, która sprawia, że to wszystko istnieje. I nasz iluzoryczny wszechświat przestrzeni-czasu również przenika Miłość i składa się z niej. To tylko małe tchnienie Twojej miłości, prawdziwe jasne życie toczy się poza jej granicami.”
A potem pomyślałem: „Ok, Ty jesteś Stwórcą i przenikasz to wszystko, ale kto jest wtedy Twój Ojciec?.. On jeszcze o jeden krok dalej? Poza nieskończonością?..
Jakże dobrze, że Ty objawiłeś się w ciele na Ziemi. Jakie trzeba mieć świadomości, aby zrozumieć bez tego, że ta wszechprzenikająca miłość to Ty i z Tobą można współdziałać jak z przyjacielem…“
Dalej w obrazie anioł na Jego polecenie „nurkował” w różne punkty przestrzeni-czasu, aby coś przekazać. Potrzebne sceny jakby pojawiały się przed nim na jego życzenie. Dziwne, ale z jego strony nie zauważyłem żadnej różnicy między nurkowaniem w czyimś śnie a przybyciem na ziemię, jakby to były te same iluzje.
Prawdopodobnie, gdyby On wcześniej nie pokazał mi, że z Nim można i trzeba komunikować się bezpośrednio, bez dystansu i ograniczeń, bliżej i przejrzyściej, niż z najbliższym przyjacielem, zamarłbym w czci przed ogromem tego obrazu, który On tworzy. Może „upadałbym” w strachu przed Tym, Kto jest tak potężny, przed Kim nie ma porównania, którym można by określić naszą nędzę.
Ale… On – Przyjaciel))). I zaprasza, by być swoimi przyjaciółmi lub nawet bliżej – dziećmi. Dlatego możemy się bawić, zadawać głupie pytania i grać).