Kto jest czyim dzieckiem

Yury Arlou · · Series: Мои Упражнения в повседневной жизни

Kto jest czyim dzieckiem

06.12.2023

Podczas medytacji i zaraz po niej przyszło do mnie wiele myśli i obrazów. Może prawdziwy stan rzeczy wcale nie jest taki, jak wnioski, które mi przyszły, ale wyglądają one bardzo praktycznie i interesująco.

Medytacja dotyczyła następujących wersetów Ewangelii:

W owym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa i zapytali: Kto więc jest większy w Królestwie Niebieskim? A Jezus, przywoławszy dziecko, postawił je pośrodku nich i rzekł: Zaprawdę, powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego; a więc kto się uniży jak to dziecko, ten jest większy w Królestwie Niebieskim; a kto przyjmie jedno takie dziecko w imię moje, ten mnie przyjmuje;

Mt 18:1-5


Nie myślałem wcześniej na ten temat, a przecież postawa dziecka to po prostu genialne porównanie, w sensie, nie genialne, a rzeczywiste, tak świetnie wyjaśniające działającą mechanikę świata.

Cała scena jest bardzo interesująca, przychodzą do Niego uczniowie z ambicjami, chcąc być najlepszymi w Królestwie, a On im jakby pokazuje: nie, nie, chłopcy, w ogóle nie rozumiecie, co się tutaj dzieje, nie musicie gonić za doskonałością, sens w ogóle nie w tym. I stawia przed nimi małe dziecko, w ogóle bez jakiegokolwiek doświadczenia i zasług, a potem mówi im, aby stali się jak to dziecko.

Co to znaczy “jak dziecko”? Jakie jest główne cecha dziecka w relacji do rodziców? Co to za kluczowa cecha, która wprowadza do Królestwa?

To bezwarunkowe, niepodlegające wątpliwości i refleksji zaufanie do rodziców. Przyjęcie tego, że są wyżej, silniejsi, troszczą się, karmią, ubierają i pomagają. Dzieci bezwarunkowo polegają na rodzicach. To uczucie “polegania” jest tak podstawowe u małych dzieci, że po prostu nie można sobie wyobrazić, jak one, na przykład, powiedzą: “A może to nie mama mnie karmi, a ja sam się karmię? W końcu to ja sam sobie podnoszę łyżkę z kaszą do ust” lub “Jestem silny i wszystko mogę, pójdę rozwiązać problem strasznie przerażającego mnie głośnego odkurzacza”. Dziecko biegnie do rodziców i szuka pocieszenia, wyjaśnienia i wsparcia. Rodzice widzą znacznie więcej niż ono, a dziecko świadomie lub nieświadomie całkowicie na to polega. Dorośli z kolei często postępują tak ze swoim Niebieskim Ojcem: “Sam siebie zrobiłem”, “Sam to osiągnąłem”, “Sam rozwiązałem ten problem”. Całkowicie zapominając przy tym, Kto jest właścicielem ich talentów, możliwości i wszystkiego, co mają.

I dla takich dorosłych dzieci, które zapomniały o prawdziwym Tatusiu, On ma wspaniały sposób, aby przypomnieć – uczynić dziecko beznadziejnie “trędowatym”, aby gdy upadnie w pełnym rozpaczy, nagle przypomniało sobie, że nie musi samodzielnie naprawiać zepsutych zabawek i nie warto bać się ogromnego cienia od przelatującego przy lampie motyla, a można po prostu pobiec do Tatusia i opowiedzieć, co się stało.

Z perspektywy dorosłego dzieci bawią się w gry i ciągle się czegoś uczą. Gdy tylko coś się wydarzy, biegną do rodziców. I to wszystko! Dzieci nic więcej nie robią! Z perspektywy Niebieskiego Rodzica my również przyszliśmy tutaj, aby przechodzić swoje doświadczenie (bawić się) i uczyć się. To naprawdę jest wszystko, co musimy tutaj robić.

Jeśli pójść dalej z tą analogią, to z ludzkiego punktu widzenia z nami tutaj na ziemi dzieją się dramaty i momenty niewiarygodnego szczęścia, takie ważne i poważne. Wszystko się łamie i rozpada lub tworzy i odnawia, dobro zwycięża zło lub odwrotnie, zło robi swoje czarne dzieło. A z punktu widzenia Niebieskiego Ojca, dzieci-dusze po prostu grają, przesuwając figurki-ciała, pochylając się nad zabawkowym światem dużej piaskownicy! I cały ten plac zabaw został stworzony całkowicie i wyłącznie dzięki Miłości Ojca, aby Jego dzieci mogły się bawić i rozwijać! Kiedy bierzemy swoją figurkę-ciało w ręce, tak bardzo wciąga nas gra, tak głęboko zanurzamy się w tę iluzję, że postrzegamy wszystko jako rzeczywistość. Królestwo Niebieskie to nie skomplikowane i tajemnicze pojęcie, ale nasz prawdziwy dom, rzeczywistość poza placem zabaw, gdzie przebywamy z Tatusiem razem. Święci to ci, którzy przypomnieli sobie o prawdziwym Niebieskim Ojcu. Przypomnieli sobie, że tak naprawdę są teraz na placu zabaw i zaczęli zachowywać się nie jak figurki, ale jak dzieci swojego Tatusia!
Jak śmiesznie w tej analogii wyglądają wszystkie nasze nadmiernie poważne próby rozwijania ciała-figurki, jej myśli, uczucia i stany w imię wysokich celów. Aby “osiągnąć nasze Niebieskie Dom”, “połączyć się z Bogiem”, “pojąć Prawdę”, “dostać się do Raju”. Wszystko, co musimy robić, to przypomnieć sobie o Grze, swoim miejscu w niej i postępować zgodnie z tą wiedzą.

Wygląda mi się, że Jezus często musiał się śmiać, gdy przychodzili do Niego z różnymi poważnymi pytaniami, a On musiał robić poważną minę, aby Go zrozumiano.

Zadziwiający dla mnie okazał się piąty werset.
Jak to, przyjąć dziecko w imię Chrystusa? No naprawdę, jak?))
Jeśli nie zapominamy, że wszyscy jesteśmy przed oczami Niebieskiego Rodzica dziećmi, to wszystko wraca na swoje miejsca.
Kiedy w naszej rodzinie pojawia się dziecko, tak naprawdę nie dzieje się nic innego, jak… po prostu Niebieski Tata prosi, aby zająć się bratem lub siostrą, podczas gdy my tutaj tak zabawnie i śmiesznie bawimy się z innym bratem lub siostrą w mamę i tatę)). Przyjąć w imię Chrystusa oznacza odpowiedzieć: “Oczywiście, Tatusiu, będę się o niego troszczył! Postaram się, aby było mu dobrze, podczas gdy będziemy się tutaj bawić razem”.

Zadziwiające, jak ta metafora dzieci i placu zabaw może być silna!
Jeśli zapytasz siebie: “Jak najlepiej wychować swoje dziecko?”, to na podstawie analogii należy po prostu w każdej sytuacji pamiętać, że przed tobą nie jest “moje dziecko”, ale w rzeczywistości brat lub siostra i jesteście równi przed Ojcem. Ta dusza dopiero co wzięła swoją figurkę w ręce i jeszcze nie umie dobrze grać, ale już całkowicie zapomniała, że jest w grze, i postrzega ją jako rzeczywistość.

Z takim tłem zrozumienia pojawią się inne reakcje, inne decyzje, i na pewno wszystko stanie się bardziej równe, spokojniejsze i z mniejszą ilością głupot. Patrzeć na dziecko jak na równego sobie brata, który bawi się z tobą w grę życia…

Wydaje się, że narodziny i rodzicielstwo w tym świecie zostały stworzone również po to, abyśmy mogli zrozumieć swoje miejsce i poczuć odrobinę tego, co czuje Niebieski Ojciec w stosunku do nas.


Bardzo interesująco w tej analogii wygląda męka i śmierć Chrystusa.
Figurkami-ciałami poruszają dusze, On cierpiał nie z powodu fizycznych mąk swojej figurki, ale z powodu tego, jak na placu zachowywały się inne dzieci, nie dostrzegając, że to Sam Tata przyszedł do gry. Dzieci rzuciły się i złamały tę figurkę, która tak przeszkadzała im w zabawie. Ale rzeczywistość okazała się inna))


Jednak ta analogia jest strasznie dobra. Co, podążając za nią, muszę robić z punktu widzenia swojego przeznaczenia, które już realizuję w zawodzie? Nie stawiać sobie za cel tworzenia dóbr dla figurek ani modernizowania placu zabaw! Ale tworzyć takie doświadczenie gry dla innych, aby poprzez nie zmieniać cechy dzieci-dusz! Oto gdzie powinna być nadrzędna cel każdej działalności! A co dokładnie zmieniać, to drugie pytanie… Dać do zrozumienia, że jest Ojciec, jest piaskownica, a jest rzeczywistość?.. Czy zacząć od jakichś prostszych cech duszy…


Podczas medytacji przypomniały mi się te słowa z dziennika św. Faustyny:

Pewnego razu nagle ujrzałam Pana w zdumiewającym Wspaniałości, Który powiedział mi: “Córko Moja, jeśli chcesz, teraz stworzę nowy świat, lepszy od tego, a resztę życia spędzisz w nim”. Odpowiedziałam: „Nie chcę żadnych światów, pragnę Ciebie, Jezu, chcę Cię kochać taką miłością, jaką Ty mnie kochasz. O jedno Cię proszę, uczyń moje serce godnym, aby Cię kochać. Mój Jezu, jest mi bardzo dziwnie, że zadajesz mi takie pytanie, bo po co mi te światy – nawet jeśli dasz ich tysiąc, po co mi one? Jezu, wiesz, że moje serce umiera z tęsknoty za Tobą; wszystko, co poza Tobą – jest niczym dla mnie”. W tym momencie już nic nie widziałam, ale jakaś siła opanowała moją duszę, i niezwykły ogień zapalił się w moim sercu, i zaczęłam jakby umierać z powodu Niego. Wtedy usłyszałam słowa: Z żadną duszą nie łączę się tak mocno i w ten sposób, jak z tobą. Czynię to z powodu twojej głębokiej pokory i gorącej miłości do Mnie.

Jak wspaniale w ten obraz dzieci i gry wpisują się Jego słowa do Faustyny! On proponuje swojej ukochanej córce stworzyć nowy plac zabaw. Jej reakcja w pełnym zrozumieniu rzeczywistości jest piękna).


I jeszcze jedna obserwacja, skierowana do towarzyszącego mi w Ćwiczeniach Duchowych o. Wiktora.

Jesteś w rzeczywistości sto i tysiąc razy większym ojcem tutaj na ziemi niż ja, ponieważ do ciebie Tata przyprowadza mnóstwo braci i sióstr i prosi, abyś się nimi zajął i pomógł im zrozumieć gry. Po prostu nie bawisz się w mamę i tatę na placu, a całkiem nieźle orientujesz się w całej masie gier.

Wcześniej dość nieświadomie odnosiłem się do tego przydomka “ojciec” przed imieniem księdza, teraz w końcu to widzę).