Muchy i intencje

Yury Arlou · · Series: Мои Упражнения в повседневной жизни

Muchy i intencje

Kraków
27.08.2023 15:19


Dziś poczułem silne pragnienie medytacji w ciągu dnia, nie rano ani wieczorem, ale po prostu w środku dnia być z Chrystusem, całkowicie oddając się Jemu. Rodzina poszła zdrzemnąć się, a ja skorzystałem z tego czasu.

Jako wstęp powiem, że ostatni miesiąc ostro odczuwałem, że idę gdzieś nie tam i robię wszystko nie tak. Wszystko wydawało się jak zwykle i zewnętrznie dobrze. Ale miałem wrażenie, że coś jest nie tak z aplikacją moich wysiłków, że są we mnie cechy, które lepiej ujawnią przeznaczenie lub przyniosą więcej korzyści. Próbowałem się na nich skupić.

Zacząłem ćwiczenie, przeczytałem Ewangelię, nie wywołała we mnie żadnych poruszeń, oprócz jednego – wspomnienia o Dzienniku świętej siostry Faustyny Kowalskiej, którego nigdy wcześniej nie czytałem. Szybko znalazłem go w internecie i zacząłem czytać. Przeczytawszy do momentu, kiedy On wyjaśnił jej, że nie ofiar wymaga, lecz pokory, zauważyłem, że przez otwarte w dachu okno do pokoju wleciała duża mucha i próbując wylecieć, zaczęła uderzać w szybę sąsiedniego zamkniętego okna.

Kontynuowałem czytanie, doszedłem do rady jednego z spowiedników siostry Faustyny: “Staraj się, aby każdy, kto się z tobą spotka, odchodził bardziej szczęśliwy. Rozlewaj wokół siebie aromat szczęścia, bo wiele otrzymałaś od Boga, a więc dawaj wiele innym. Niech wszyscy odchodzą od ciebie szczęśliwi, nawet jeśli tylko dotkną skraju twojej szaty.” Zacząłem rozważać, jak można zostawiać ludzi bardziej szczęśliwymi po spotkaniu. Jakiej silnej potrzeba świadomości. Przypomniałem sobie słowa o. Wiktora na końcu zeszłorocznych rekolekcji, że wiele było dane, ale i zapytanie za to będzie duże.

Mucha zaczęła uderzać w szybę głośniej i bardziej uporczywie.

Przeniosłem uwagę na nią.

Wciąż podczas medytacji On mówi do mnie językiem wydarzeń. Dlatego uśmiechnąłem się i zapytałem: “Dobrze, co chcesz mi przez nią pokazać?”

Patrząc na okno pomyślałem: “Czym jestem podobny do tej muchy? Robię te same ruchy, próbuję coś opracować, przynieść korzyść światu, a za szybą wydaje się krystalicznie jasnym obraz tej korzyści i rezultat, nadal wkładam wysiłki, by tam dotrzeć, ale jakbym stał w miejscu. A co obok? Obok otwarte okno, nawet nie jedno. Tak łatwo tam wylecieć, wkładając dokładnie takie same wysiłki. Co robię nie tak? Co jest oknem w Twoim obrazie dzisiaj?”

Nagle mucha zamarła. 

Sięgnąłem po długopis, by zapisać te myśli, ale tak mnie ukuło w prawe ramię, jak bywa, gdy nieudanie się obrócisz, że zrozumiałem, że teraz nie warto nic pisać i zamarłem:). 

On wciąż “mówi” do mnie przez ciało, często bardziej subtelnymi odczuciami niż bólem)). Od razu zrozumiałem, że teraz pokaże coś ważnego i zaostrzyłem całe moje postrzeganie. Śmiejąc się, zwróciłem się: “Dobrze, odłożyłem długopis, nic nie zapisuję, ale co mam dalej robić?”

Minęło trochę czasu, odpowiedzi nie było. Sięgnąłem po myszkę, aby odblokować uśpiony laptop, na którym był otwarty dziennik siostry Faustyny, ale monitor mrugnął i zgasł. Spróbowałem klawiatury, touchpada – zero reakcji, komputer po prostu zawiesił się. 

Znowu się roześmiałem i zrozumiałem, że On prosi, by przenieść uwagę z powrotem na muchę i kontynuować rozważania. Uwielbiam te momenty bezpośredniej komunikacji. Wydaje się, że serce nigdy nie przyzwyczai się do tej radości.

Odwróciłem się i zobaczyłem, jak znowu uderza w szybę. Dalej wszystko było bardzo szybko, strumień myśli przemknął jak olśnienie: “Co to za okna?.. Oczywiście, jestem jak mucha, niezdolny zobaczyć większego obrazu wydarzeń z boku i niezdolny uświadomić sobie nawet istnienia szyby… Ale Ty możesz. Stop! Ty możesz i wszystko widzisz, więc muszę zwrócić się do Ciebie. Dobrze, zwracam się, pokaż mi, proszę, czym jest moja szyba? Aha, zrozumiałem! Zamknięte okno i jego szyba to błędna intencja! Mucha robi te same działania, kierując je nie tam! Błędne kierowanie tych samych działań, tych samych projektów! Stąd cierpienia i wątpliwości. Otwarte okna – to każda intencja robienia czegoś na Twoją Chwałę, służenia Tobie! Dokładnie! Nie jest tak ważne, które z włożonych cech i gdzie realizuję, ważne z jaką intencją! Dalej Ty zadbasz o rezultaty, oczywiście, nie widzę całego obrazu. Całkowicie zapomniałem, pokazałeś mi to na samym końcu rekolekcji w Nowogródku!”

Mucha natychmiast ogłuszająco cicho zamarła.

W głowie przemknęła myśl “Tak, jeśli teraz się obróci i wyleci przez otwarte okno, to dobrze zrozumiałem Twoją lekcję dzisiaj”.

A dalej (i to niesamowity i magiczny moment – świadomie obserwować nieuchronność Jego obecności, kiedy już nie możesz sobie powiedzieć, że to wszystko wymysł lub ci się wydawało), mucha natychmiast odleciała na środek pokoju i z rozpędu wyleciała przez otwarte okno!

Na moich oczach przez śmiech pojawiły się łzy, ukląkłem przed otwartym oknem i pokłoniłem się do ziemi. Wydaje mi się, że nieskończenie wiele nam się daje. Poczuć choćby jedno takie moment radości Jego obecności – to nieskończone szczęście, ale kiedy nieudolnego łobuza już cały rok prowadzą za rękę, mimo całej dzikiej niewierności – to poza moim rodzicielskim zrozumieniem.

Kiedy wstałem i spojrzałem na okno, mucha siedziała na krawędzi ramy okiennej. Jakby wróciła, by zobaczyć efekt tego przedstawienia, a On jakby stał obok trochę z boku i śmiał się ze mną))). Po chwili mucha odleciała na zewnątrz.

Wróciłem do stołu i spojrzałem na swój dziennik, na początku medytacji była napisana prośba, o której tak szybko zdążyłem zapomnieć: “o spokój i uporządkowanie myśli, uczuć i intencji w tym, co teraz robię”. 

Nowa fala radosnego śmiechu z powodu uświadomienia sobie nieskończenie cierpliwej rodzicielskiej troski wyrwała się ze mnie.

W głowie po raz kolejny przemknęło: “Niesamowite! Twoja dobroć nie zna granic, a moja dusza gorsza niż zwierzę, i Tobie nawet, aby mnie czegoś nauczyć, trzeba ciągle bić po rękach i kierować. Jesteś naprawdę Królem Drugich Szans. I oczywiście, Królem Humoru”


Stało mi się bardzo lekko i jasno w myślach, i stało się całkowicie jasne, dlaczego wydawało się, że robiłem “coś nie tak”. Trzeba kierować uwagę nie na siebie i nie na to, jak dokładnie wykorzystać zdolności i cechy, lub jakie będą rezultaty czy efekty (witaj, egoizmie), ale na intencję robienia wszystkiego na Jego Chwałę. I już podporządkowując temu intencję wszystkie działania, trzeba iść do celu. Wtedy o rezultaty i korekty po drodze On zadba tak, jak nikt inny. To takie oczywiste, ale tak łatwo się zapomina.