To, Czego Nigdy Nie Straciłam
Nadya Rudyak · · Series: Two in a boat

Łukasz 9, 23-25 ("Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i naśladuje Mnie")
Widzę siebie na płaskim dachu jakiegoś budynku z niewielkim parapetem. Jezus stoi obok mnie.
Przed naszymi oczami hałasuje, porusza się, mieni się różnymi kolorami, w skrócie, żyje pełnią życia jakiś miasto. Trudno określić kraj i epokę, ale jest tu dość ciepło, a mieszkańcy poruszają się na koniach, a nie samochodach.
Obserwuję ludzi dość długo: to, co na początku wydaje się zgiełkiem i chaosem, zaczyna nabierać cech całości i spójności. Jakby wszystkie sytuacje - dobre i złe, zabawne i tragiczne, codzienne i niezwykłe - tworzyły jeden wielki piękny wzór, w którym ważne jest każde małe, nawet pozornie nieistotne wydarzenie.
Nagle do mojej głowy delikatnie wpada zdanie:
Czy będziesz w stanie im pomóc, jeśli będziesz się ich bać?
W punkt. Łatwo i przyjemnie obserwować ludzi z dachu, widzę ich, a oni mnie nie widzą, bardzo wygodnie. Ale boję się ich, tak, a jednocześnie bardzo chcę tam do nich, do ich tętniącego życiem świata.
Jezus nagle znajduje się za mną i przeszywa mnie jasny snop światła, jakby z reflektora. Ten promień oświetla wszystko, w co się zwracam. To uczucie jest nieporównywalne, w tym momencie po raz pierwszy odczuwam i uświadamiam sobie - źródło światła nie jest we mnie. Jest za moimi plecami. W Nim.
I otrzymuję jeszcze jedno zdanie, od którego z moich oczu zaczynają płynąć łzy:
Nie musisz szukać To, Czego Nigdy Nie Straciłaś.
(I do dziś ten cytat żyje na moim biurku i czytam go każdego dnia.)
Piszę w zeszycie:
Inni ludzie akceptują lub nie tylko samych siebie.
Światło, które przechodzi przeze mnie, kieruje się moją uwagą. Uwaga - potężna siła, o którą wielu walczy.
Kierując uwagę na cudzą akceptację, oddaję siłę wrogom.
Mogę kierować swoją uwagę na siebie, na świat wokół, na innych ludzi, na wszystko, co szczerze mnie interesuje.
Przez każdego człowieka przechodzi światło, ważne jest, aby je dostrzec.