Niepokoje

Nadya Rudyak · · Series: Two in a boat

Niepokoje

Następujące medytacje pierwszego tygodnia dotyczą Kaina i Abla oraz Dawida z Uriaszem. Pamiętam, że wizualizacja samych fragmentów przychodzi mi dość łatwo, widzę wyraźny obraz, który nie zawsze mi się podoba. Na przykład, z jakiegoś powodu bardzo często obserwuję moment zabójstwa Abla w niezwykle realistyczny sposób - pole, Kain uderza brata w głowę dużym szarym ostrym kamieniem, okropny dźwięk uderzenia, upadek. Znowu i znowu.

Przeżywam historię Dawida i jego zdrady. W tych medytacjach dużo piszę w zeszycie pytania, a bardzo rzadko odpowiedzi.

Najtrudniej przychodzi mi rozmowa z Chrystusem na końcu medytacji. Bardzo się Go boję. Jest mi strasznie wstyd, a jednocześnie przerażająco strasznie. Trudno powiedzieć, czego dokładnie się boję, chyba Jego gniewu za moje niesprawiedliwe życie i tego, że On mnie nie przyjmie taką, jaka jestem, odwróci się.

W te dni medytacja to mała część mojego życia, nieco ponad godzinę dziennie, całe moje skupienie zajmują problemy życia codziennego. Pracuję, w której nic nie zdążam na czas, córka wymaga uwagi, mnóstwo spraw związanych z załatwianiem różnych dokumentów przytłacza mnie z każdej strony, zmuszając do rozdzierania się między zadaniami zawodowymi, macierzyństwem i czekaniem w bankowych kolejkach. Moje dwie ulubione szkoły antropologii - astrologiczna i Apeiron - także wymagają mojej uwagi. Moje niemal stałe stany to panika i rozpacz.

Buduję mnóstwo planów, jak wyjadę za granicę, jestem po prostu opętana tą ideą. To sprowadza się do sukcesu w pracy, a z tym nie idzie mi, i tak dalej, te same myśli w kółko. Piszę Jurkowi:

***

#listdoJurka

To bardzo trudny tydzień. Nawet nie w medytacjach, a w tym, co między nimi)

Grzechów znalazłam już sporo, ale nie mogę powiedzieć, że sprawiło mi to dużo bólu. Raczej odczuwam współczucie.

Główny temat tygodnia na razie wydaje się - strach. I grzeszę, i grzeszyłam z powodu strachu, i tylko. I tyle go na mnie spadło w tym tygodniu, z niczego po prostu) W rodzaju wszystko mniej więcej jak zawsze, a ja szaleję)

Znalazłam korzenie tego. Nie umiem żyć w dziś. Wszystkie moje myśli o szczęśliwej lub strasznej jutrze. Za tym wyraźnie kryje się jeszcze jakiś poziom, jest powód, dla którego, nawet zdając sobie z tego sprawę, nie mogę opanować swojej uwagi. Bardzo chcę być spokojna i pewna siebie, umieć trzymać swój przedmiot, swoją uwagę. Ale w tym tygodniu jakbym wróciła pięć lat wstecz)) Jakby wszystkie osiągnięcia zostały zresetowane i jestem po prostu panikującym atomem w ogromnym wszechświecie.

***

Końcowa medytacja tygodnia - Psalm 50. W rozpaczy i z pierwszą nieśmiałą nadzieją piszę w swoim zeszycie:

Czystość i Prawda prowadzą do radości i wesela.

Panie, chcę słyszeć, jak się śmiejesz we mnie!

Ja jestem Dobrem - oto Prawda mojego serca. Chcę, aby przez mnie ten świat stawał się lepszy.

Jeśli szczerze przyjdę do Ciebie, zawsze mnie przyjmiesz.