Jeśli Mi uwierzysz... #1

Каролина · · Series: Сотворение

Jeśli Mi uwierzysz... #1

Nie żałuję tego.

Nie żałuję, że kiedy opowiedziałam o moim zamiarze odbycia 30-tygodniowych Ćwiczeń duchowych, spotkałam się z dezaprobatą. Oczywiście Pan wie, po co musiałam przez to przejść. Ponieważ dopiero będąc w połowie drogi usłyszałam wsparcie i — co najważniejsze — że ktoś dostrzegł zachodzące we mnie przemiany.

Musiałam też przejść przez własne wątpliwości. Myślałam, że sobie nie poradzę. Że przez tak długi czas nie wytrzymam, wymagając od siebie dodatkowej godziny każdego dnia... Myślałam, że zabraknie mi dyscypliny. Jednak jednym z najważniejszych odkryć, jakie potem uczyniłam, było to, że zdolność do dyscypliny, poruszenie woli itd. — wszystko to pochodzi z łaski Bożej.
Nawet rozumiejąc, że sama nie dam rady, najpewniejszym rozwiązaniem jest zdać się na Boga.
"Silnie mnie pchnięto, abym upadła, lecz Pan mnie podtrzymał..." Ps 117.

Nie żałuję, że dałam Panu zgodę na towarzyszenie w najciemniejszych zakamarkach wspomnień.

Dorastałam już w epoce internetu, a więc w powietrzu unosił się posmak wszechwładzy i zepsucia, wszelkiej ohydy, na którą tylko może nabrać się dziecko/nastolatek w sieci.

Duża część Ćwiczeń duchowych została poświęcona szczegółowemu przeglądowi całej historii "choroby" — grzeszności. Pan i Maryja prowadzili mnie do tych wspomnień, które sama przed sobą ukrywałam. Odkrywali moje wrzody, pozwalając zobaczyć, jak bardzo zaniedbałam swoje traumy i rany. I za każdym razem. Raz po raz. Pytali, czy jestem gotowa iść dalej. Oczywiście nie byłam gotowa, nie rozumiałam. Ale zgadzałam się. I to im jest zrozumiałe: Maryja kiedyś też wypowiedziała swoje fiat. Jedna ufność wystarcza.

Było mi strasznie, bolało mnie, było mi gorzko. Powiedziałabym, że Pan potraktował moje "tak" bardzo poważnie i pracował wręcz konkretnie. Czasem nawet bez znieczulenia. Przywołując na żywo te same sytuacje i wywołując te same reakcje, co kilka lat temu, kiedy rana została dopiero zadana. Pan i Maryja pozwolili mi zobaczyć niektóre z moich cieniowych osobowości, zobaczyć w pełnej krasie, jak tłumiłam to, co piękne, i jak to przemieniało się w wadę, zatruwając życie mnie i bliskim.
Tutaj odbyła się spowiedź za całe życie, dla której Pan wyciągnął mnie z dotychczasowego otoczenia do miasta i do kościoła, w którym nigdy nie byłam i prawdopodobnie w ogóle bym się o nim nie dowiedziała.

I oto — już nie żywię nienawiści do krewnych, nie odczuwam złości i nie pragnę zemsty za dzieciństwo i młodość, nie reaguję na ludzi, których charakter i zachowanie przypominają mi tamte historie. Nie żyję już w ciągłym napięciu i w oczekiwaniu zagrożenia.
"Doświadcz mnie, Panie, i wystaw mnie na próbę; roztop we mnie wnętrza i serce moje..." Ps 25.

Od pierwszych dni Pan powtarzał mi: "Jeśli Mi uwierzysz...", dopełniając swoje słowa obrazami nieba usianego gwiazdami jak u Abrahama albo schodów wznoszących się ku niebu, po których wstępowali aniołowie, a On stał i wyciągał ku mnie rękę...

Nie żałuję, że Mu uwierzyłam. On uwolnił mnie od więzów. Nie muszę już walczyć o przetrwanie. Pan nauczył mnie żyć.
(I wiem, że to dopiero początek).