Dyscyplina ducha I. Rachunek sumienia.

Руслан Исламов · · Series: Наедине с душой

Dyscyplina ducha I. Rachunek sumienia.

Capitulum I. Rachunek sumienia

Obecnie modne jest poszukiwanie duchowego wzrostu na wschodzie, w pogaństwie i ezoteryce. Odległe i nieznane praktyki wydają się otoczone mistyką i szczególnym urokiem tajemnej mądrości; w niemałym stopniu sprzyja temu pozorna "kontrkulturowość", bo zawsze dobrze jest tam, gdzie nas nie ma.

Jednak zachodnia duchowość i filozofia (w nowoczesnej formie) istnieją od około dwóch tysięcy lat, wyrastając na gruncie bardzo starej tradycji duchowej, łączącej w sobie nie tylko zachodni teatr, ale i postępowe kultury bliskowschodnie i afrykańskie, wielokrotnie przetrawione i głęboko zrozumiane przez ekspansję helleńską i rzymską; subiektywnie mówiąc, dla nas te owoce są znacznie bliższe i bardziej wartościowe, ponieważ uwzględniają kulturowe i historyczne środowisko, w którym kształtujemy się jako osoby.

Kościół katolicki przez tak długi czas swojego istnienia ofiarował zachodniej cywilizacji wiele skutecznych praktyk duchowych, z których wiele współczesna psychologia dopiero na nowo odkrywa. O jednej z takich interesujących praktyk chciałbym opowiedzieć, opierając się przede wszystkim na osobistym doświadczeniu.

Nazwa — niezwykle piękna i patetyczna (za co, właściwie, Sancta Ecclesia kochamy) — rachunek sumienia, examen conscientiae. W masowej tradycji katolickiej rachunek sumienia rozumiany jest jako przygotowanie do spowiedzi.

"Przed rozpoczęciem spowiedzi należy postarać się przypomnieć sobie wszystkie swoje czyny od ostatniej spowiedzi i dokładnie przeanalizować nie tylko swoje zachowanie, ale i wszystkie stany swojej duszy. Trzeba wyraźnie uświadomić sobie wszystkie sytuacje, gdy miłość do samego siebie okazywała się silniejsza niż miłość do Boga i bliźniego..." Modlitewnik. Krótki Katechizm. Wydawnictwo "Rzecz", 2016 r.

Jak widać z "modlitewnika", rachunek sumienia to gruntowny przegląd całego okresu od ostatniej spowiedzi pod kątem popełnienia grzechów ciężkich: "myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem obowiązku". Spowiadający się powinien przejść w swojej pamięci przez popełnione grzechy zgodnie z kanonem Kościoła, dokładnie badając okoliczności i przyczyny, a następnie, korzystając z tego przeglądu, wyspowiadać się jak najpełniej i najświadomiej.

Ja, jako osoba początkowo (i przed przyjściem do Kościoła) daleka od tradycji katolickiej, poznałem rachunek sumienia, gdy przechodziłem ćwiczenia duchowe (Exercitia Spiritualia) Ignacego Loyoli (31 lipca w Kościele katolickim obchodzony jest dzień jego pamięci), założyciela i głównego ideologa zakonu "Towarzystwo Jezusowe" (znanego jako zakon jezuitów).

Obecnie ćwiczenia duchowe prowadzone są nie tylko dla chrześcijan, dlatego retoryka i przedmiot rachunku sumienia stają się bardziej współczesne. Osobom ćwiczącym zaleca się wziąć w "opracowanie" dowolny zły nawyk, od którego postanawiają się uwolnić, a który przeszkadza zarówno im samym, jak i otaczającym ich ludziom. Ja wziąłem przeklinanie.

Przed praktyką rachunku sumienia przeklinałem jak szewc (przy tym posiadając dość obszerny zasób słownictwa). Przedtem już kilka razy próbowałem samodzielnie pozbyć się przeklinania, ale wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem.

Jednak już po kilku tygodniach praktyki rachunku sumienia, przeklinanie praktycznie całkowicie zniknęło z mojej mowy (do czasu, aż sam go nie przywróciłem — teraz brzmi tylko na miejscu, spełniając wyłącznie zadania literackie).

Przy tym nie ma żadnej widocznej sztywnej samokontroli, od czego podświadomość by stale protestowała i próbowała sabotować (co w poprzednich próbach zwykle się działo).

Doceniając efekt, zacząłem brać inne swoje problematyczne momenty, to zwiększając skalę "grzechu", to eksperymentując z "cnotami". Moje ćwiczenia duchowe zakończyły się prawie trzy miesiące temu, ale nadal kontynuuję trzy razy dziennie "rachunek sumienia" i do dziś.