Dyscyplina ducha II. Mechanizm próby.
Руслан Исламов · · Series: Наедине с душой

Capitulum II. Mechanizm metodyki
Na samym początku wybieram "grzeszek" (najlepiej, żeby nie był zbyt ambitny; można wziąć "gniew" lub "nieczystość", ale lepiej zacząć od czegoś bardziej konkretnego, co objawia się w ciągu każdego dnia jak najczęściej: wybuchowość, nerwowość, natrętne myśli; może często gryzesz długopis, albo jak ja ciągle przeklinasz, używasz słów-parazytów).
Później należy założyć osobny notes. Można brać na każdy tydzień kartkę A4, ale osobiście polecałbym założyć właśnie notes, który zawsze znajduje się w jednym miejscu w domu\samochodzie\marynarce; zawsze wiem, gdzie on jest, że ten notes jest wyłącznie do próby, i — co ważne — moja próba nabiera cech rytuału (a nasze podświadomości bardzo lubią rytuały, tak już jest z naszą psychiką).
Ustawiam trzy budziki na telefonie w ciągu dnia: o 12:00, o 18:00 i o 22:00. Można bawić się czasem, ustawiać bardziej wygodne godziny (może pracujesz w nocy, a w ciągu dnia śpisz). Najważniejsze — równomierne rozłożenie w ciągu całego dnia (na końcu każdej trzeciej części czuwania) i stałość. Towarzysze w ćwiczeniach duchowych pozwalają przeprowadzać próbę sumienia raz dziennie, sam Ignacy doświadczał się w pierwszej połowie dnia pięć razy; według mojego osobistego doświadczenia — trzy razy dziennie to idealna liczba.
Na kartce po lewej stronie piszemy nazwę badanej "grzechu", a od niej rysujemy linię, na której będą stawiane kropki (lub krzyżyki, jak wolisz), gdzie popełniono wykroczenie. Ignacy zaleca napisanie dużej litery G oznaczającej niedzielę, poniżej G mniejszą — to poniedziałek, itd. W ten sposób przed badanym wyłania się obraz za cały tydzień. Z czasem zacząłem brać na próbę 2-3 (a teraz 5) grzechów, dlatego łatwiej mi dzielić stronę na siedem kwadratów według dni tygodnia, na górze mniej więcej rozkładając czas (rano, w ciągu dnia, wieczorem). Poniżej dołączę zdjęcie przykładu z mojego notesu, aby było bardziej zrozumiałe.

Również Ignacy zaleca za każdym razem, gdy popełnia się grzech, przykładać rękę do serca. To pozwala "nie rzucać się w oczy" osobom postronnym, a jednocześnie daje asocjacyjną zaczepkę podświadomości. Później będzie znacznie łatwiej przypomnieć sobie mniej więcej, kiedy i w jakich okolicznościach zdarzył się "wypadek".
Pierwsza próba zaczyna się zaraz po przebudzeniu. Jeśli pozwala mi moja wizja świata, zwracam się do Boga, prosząc Go o pomoc w pozbyciu się zamierzonych przewinień; w przeciwnym razie po prostu powoli i uważnie przemyślam to, co chcę wykorzenić z siebie i mentalnie nastawiam się na to zamiar. "Niech dzisiaj ____ będzie mniej".
Drugą próbę warto przeprowadzić po obiedzie; powiedziałbym, że to jedna z najważniejszych prób w ciągu dnia, ponieważ badamy siebie w najbardziej "nieskalibrowanym" kawałku dnia. Spotkanie z kolegami rano w pracy, planowanie, pierwsze zajęcia — jeszcze trudno zmobilizować swoją uwagę i "nałożyć akceptowalną maskę".
Ważne! I o tym jeszcze nie raz napiszę: nie próbuję się powstrzymywać, kontrolować. Moim jedynym zadaniem jest maksymalnie uważnie obserwować siebie i zapamiętywać. Pojawi się pokusa, aby każdy swój grzech zapisywać w notatkach w momencie popełnienia, ale — nie, nie warto. Przykładam rękę do serca i zapamiętuję. Tak, żałuję, ale nie potępiam i nie karcę siebie. Po prostu rejestruję i trzymam w głowie zamiar, a potem zaznaczam.
Nie zawsze jest możliwość otworzyć notes i stawiać kropki według budzika; w takich momentach wyciągam telefon i stawiam gwiazdki w notatkach; gdy pojawia się możliwość — przepisuję stamtąd do notesu (co pozwala jeszcze raz przypomnieć sobie i przejrzeć okoliczności "grzeszka"). Najważniejsze to robić to tylko w wyznaczonym czasie, w przeciwnym razie "cześć, nerwica".
To wszystko. Nic skomplikowanego i wyjątkowego.
Jakie wnioski i obserwacje poczyniłem, praktykując próbę sumienia, a także co na ten temat myślał Carl Jung — porozmawiamy w następnej publikacji. Udałoby mi się opisać metodę krócej, gdybym użył fragmentów z "Ćwiczeń duchowych", ale jedyny sensowny przekład na rosyjski jest zabroniony do kopiowania bez zgody (co zajmie trochę czasu).