Dla mnie

Nadya Rudyak · · Series: Two in a boat

Dla mnie

Boże Narodzenie. Dzień 1

Wyobrażając sobie podróż Maryi i Józefa, najpierw widzę siebie ich służącą, a potem na myśl przenoszę się na miejsce Maryi. Tu mam, jako kobieta i mama, przewagę nad męską częścią ludzkości — potrafię dość wyraźnie wyobrazić sobie, co to znaczy jechać na osiołku w dziewiątym miesiącu ciąży. Jak trudno oddychać, jak chce się położyć, jak boli kręgosłup i jak wewnątrz porusza się dziecko. I skurcze, i poszukiwanie ustronnego miejsca, i poród — wszystko to w medytacji przychodzi do mnie jakby z pierwszej osoby. Moje matczyne doświadczenie, w którym też nie było lekko, nakłada się na ten fragment i myślami trzymam maleńkiego Zbawiciela na rękach i głaszczę Go tak, jak wtedy głaskałam swoją córkę, kiedy po raz pierwszy dano mi ją przytrzymać. Do głowy wpadają dzikie myśli, jak choćby:
Ciekawe, jakie to — karmić piersią Tego, Który Stworzył Wszystko.

Trudno mi wyobrazić jaskinię, Józefa, pasterzy, którzy przyszli. Czuję się Kobietą, nie potrafię oderwać wzroku od najcenniejszego, co może mieć matka. W Jego oczach już wtedy można było zobaczyć Wszechświat.

Okazjonalnie wracam do tekstu Ćwiczeń duchowych i tu mocno ciągną mnie słowa:
"Pan narodził się w skrajnej nędzy, a potem, po tylu trudach, znosząc głód i pragnienie, żar i chłód, zniewagi i upokorzenia, umarł na krzyżu, i to wszystko — dla mnie."

Oświeca mnie: nigdy tak o tym nie myślałam, dla nas wszystkich, tak sądziłam. A gdzie jestem ja wśród tych wszystkich? Za czyimi plecami się chowam? Czy rozpłynęłam się do nieistotnego atomu?

Od dzieciństwa uważałam się za zbędną, niegodną, niepotrzebną, w istocie — za błąd. Czyją to pomyłką? Oto co wychodzi: w próbie ucieczki przed lękiem wobec rozmiaru Jego ofiary odmawiałam sobie mojego miejsca na słońcu. Prawego miejsca.

***

W rozmowie końcowej mam co powiedzieć.

Krwawo-czerwony świt, dolina otoczona górami, widzę stado brykających koni. Czuję, że On stanął obok mnie.

— Ty cierpiałeś dla mnie.
Jestem bezpośrednim uczestnikiem wydarzeń, nie jestem przypadkiem, nie jestem tu bez powodu.
Uważać, że nie mam miejsca, że jestem zbędna, znaczy odwracać się od Ciebie.
Jestem częścią Twojego zamysłu. Nigdy nie żyłam na próżno, nikt nie żyje na próżno, ale im czyściej wypełniam Twoją wolę, tym więcej sensu ma moje ziemskie życie. I więcej radości, bo będę tworzyć z Tobą.
I kiedy bywa mi trudno, powinnam pamiętać, jak trudno było Tobie.
Przepraszam Cię. Och, gdybym miała chociaż kroplę Twojej cierpliwości, nieskończonej jak kosmos, jak Ty sam.
Odtąd będę wiedzieć i pamiętać, że mam prawo być, mam prawo mówić, działać, i to prawo dałeś mi Ty.
To Ty to wycierpiałeś.