Co jest w Ćwiczeniach

Yury Arlou · · Series: Духовные Упражнения простыми словами

Co jest w Ćwiczeniach

W tej historii zapraszam cię do przyjrzenia się, co się dzieje podczas modlitwy. Świadomie nie będę szczegółowo omawiać metody i pominę wiele detali, aby na prostych przykładach opowiedzieć, jak to działa.


Jeśli pamiętasz, w poprzedniej historii mowa była o "języku" komunikacji z Bogiem, a więc sama medytacja to spotkanie "na rozmowę". Jak więc Bóg się z nami komunikuje, a my z Nim? Oczywiście przez te zdolności duszy, które zostały nam dane: ciało, uczucia, myśli, intuicję, wyobraźnię i te subtelne ruchy serca, które nawet nie mają nazwy.

Jak to się dzieje? Na przykład czytasz historię, w której Kain z zazdrości zabił Abla i nagle zauważasz, że w odpowiedzi na przeczytane rodzi się w tobie jakaś reakcja, powiedzmy, uczucie oburzenia lub niezgody. W tym momencie zatrzymujesz się i pytasz siebie, skąd ta reakcja się wzięła, dlaczego te słowa mają dla ciebie znaczenie? Dlaczego wszystko inne cię nie porusza? I dajesz sobie chwilę, aby być z tym, przyjrzeć się "pod maską" swoich myśli i zobaczyć, co tak przyciąga twoją uwagę.

A potem pojawiają się bardzo ciekawe efekty. Na przykład, zupełnie niespodziewanie przychodzi do ciebie olśnienie: "Aha, to ja sam zazdroszczę i dlatego tak mnie irytuje sąsiad, który zawsze ma wszystko dobrze. A potem chodzę cały dzień zdenerwowany i z wszystkimi się kłócę, nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy!"
Lub: "Tak bardzo mnie drażni, gdy inni się mylą, bo sam stawiam sobie wysoką poprzeczkę i wiecznie jej nie osiągam! Przeklęty perfekcjonizm!"

I tak dalej i tym podobne.

Fragment o Kainie i Ablu to oczywiście fragment Biblii. I oczywiście wyobrażenia o niej, które krążą w społeczeństwie, są dalekie od rzeczywistości. Biblia to nie zbiór bajek napisanych dziwnym językiem. Jest skonstruowana w taki sposób, że to, co czytasz, zawsze będzie miało odzew, odpowiedni właśnie dla ciebie, w twoich okolicznościach w danym momencie. Tzn. jeśli usiądziesz medytować nad tym samym fragmentem za tydzień, zobaczysz i zrozumiesz zupełnie inne rzeczy, a za tydzień - jeszcze inne i tak bez końca. Dlatego Biblię nazywa się Żywą. Przez nią Bóg bezpośrednio zwraca się do ciebie w ten interesujący sposób, przez odzewy w twoich uczuciach i myślach. Ale jeśli czytasz ją powierzchownie, z ciekawości, to pozostanie zbiorem dziwnych sprzecznych historii (a Bóg tam to sadysta i terrorysta, tak, tak 😉).

I w tej grze umysłu gdzieś będą widoczne linie i prawidłowości, jakby ktoś z zewnątrz prowadził cię i troskliwie myśl za myślą, olśnienie za olśnieniem torował ci drogę, tak gładko, że po prostu zapierasz dech. Ten "ktoś" to Bóg, z którym nawiązujesz kontakt przez tę technikę rozmowy.

A potem dzieją się naprawdę zdumiewające rzeczy. Ponieważ to nowe zrozumienie zdobyłeś samodzielnie, nie zostało ci włożone do głowy w postaci cudzych słów lub cytatów, ale odkryte przez ciebie jak nowe lądy przez Kolumba, staje się natychmiast twoje, przeżyte. Trafia w sam fundament osobowości i zaczyna korygować twój mylący się w ciągu dnia autopilot.

I oto następnego dnia wychodzisz do samochodu, spotykasz sąsiada i nagle zauważasz, że w tobie już nie ma zazdrości, patrzysz na niego spokojnie: "Fajny facet. A w ogóle można mu życzyć zdrowia i pomyślności." Oto kolejny błąd kolegi (podwładnego, męża/żony, kogokolwiek) — a ty już nie "wrze". Całkowicie spokojnie reagujesz i konstruktywnie rozwiązujesz problem.

Odwracasz się do przeżytego dnia, a w głowie masz tylko jedno pytanie: "Co się ze mną dzieje!? Pięć lat terapii i psychoanalizy nie mogły mi pomóc, a tu już pokonałem swoje wybuchy gniewu?"

Tak, pokonałeś. Ponieważ w tych Ćwiczeniach nie zmieniasz się ty, nie inny specjalista czy nauczyciel, przemienia cię bezpośrednio Bóg, a ty tylko ćwiczysz, jak pozwolić sobie Go słuchać i przyjmować miłość i troskę. To wszystko, to cały sekret. Poza słuchaniem Go i nie przeszkadzaniem Mu, w Ćwiczeniach naprawdę niczego więcej się nie uczymy.

Oczywiście, to nie jedyny model tego, jak buduje się komunikacja. Są jeszcze odczucia w ciele, emocje, niezwykłe zbiegi okoliczności w ciągu dnia, sny i olśnienia podczas obierania ziemniaków lub pod prysznicem 🙂. Dla każdego znajdzie się swoją unikalną kombinację.

Jednemu z narzędzi — wyobraźni — św. Ignacy poświęca w medytacjach szczególną uwagę. To potężna zdolność, która, jak się okazuje, jest nam potrzebna nie tylko do latania w marzeniach o przyszłości lub przetwarzania sytuacji z przeszłości, ale także, oprócz wszystkiego, uzyskiwania dostępu do swojego nieświadomego i przez niego słyszenia Boga.

Pozwól, że opowiem ci, jak działa wyobraźnia w medytacjach.
Na przykład wyobrażasz sobie scenę z biblijnego fragmentu. Powiedzmy, jak Jezus idzie po wodzie. Oto w twojej wyobraźni rozgrywa się fabuła. Zbliża się do łodzi, uczniowie są przestraszeni, wokół szaleje burza. Widzisz siebie na miejscu ucznia, oto nadchodzi moment, aby wyjść z łodzi i postawić krok na powierzchni wody, ale paraliżuje cię strach — ciemno, strasznie, niepewnie. I nagle rozumiesz: oto twoje obiecane sobie postanowienie poświęcić więcej czasu swojemu hobby, a oto strach przed nieznanym i tym, jak na ciebie spojrzą inni. I wciąż nie możesz się zdecydować, aby zrobić krok w prawdziwym życiu. A nieco dalej na wodzie stoi Jezus i mówi do ciebie: "Jeśli chcesz, idź, niczego się nie bój, zawsze jestem blisko i cię wspieram." Przechodząc do Niego po wodzie, wychodzisz z medytacji i od razu sięgasz do szafy po kiedyś kupione farby i płótno, lub dzwonisz i zapisujesz się na kurs weterynarii, o którym tak marzyłeś, lub idziesz zajmować się florystyką, lub ...
To znaczy, robisz realne kroki w kierunku tego, co naprawdę cię uszczęśliwia i już zupełnie nie obchodzi cię, co pomyśli twoje otoczenie i jakie będą trudności, po prostu pewnie idziesz w kierunku swojego osobistego szczęścia i sensu.

To tylko jeden z przykładów, świadomie uproszczony, można tu wpleść niezliczone historie o najróżniejszych aspektach życia. Czasami, aby uzyskać odpowiedź na jedno pytanie, trzeba najpierw zrozumieć jeszcze dziesiątki towarzyszących rzeczy, ale wszystko to harmonijnie zdobywa się w trakcie Ćwiczeń.

Ogólnie rzecz biorąc, w medytacji działa cały zestaw narzędzi twojej duszy - od ciała po wyobraźnię. Przybywasz do Boga z jakimś zapytaniem, a On ci odpowiada. Ta rozmowa jest bezpośrednio związana z twoim życiem i często jest tak pełna piękna, że po prostu zapiera dech.

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Oto opowiedziałem ci bajek o tym, jak wszystko pięknie, szybko i wspaniale działa. "Czy naprawdę wszystko jest tak proste? Gdzie jest haczyk? I dlaczego ta praktyka jest tak mało rozpowszechniona? Dlaczego wszyscy, którzy chcą zrozumieć siebie, biegną na psychoanalizę, stają na gwoździach, otwierają czakry lub zajmują się jogą?"

A oto dlaczego.

Na popularnych praktykach nikt nie stawia cię twarzą w twarz przed największym oszustem wszystkich czasów i narodów — samym sobą. Nawet jeśli praktyka to zakłada, można się wymigać lub nie zrobić tego w pełni, powołując się na jakąś wymówkę.

A w Duchowych Ćwiczeniach Bóg stawia przed tobą ogromne lustro (a przy okazji mocniejsze powiększające szkło), zdejmuje z ciebie zbroję, wszystkie maski przyzwoitości i zmywa warstwy makijażu, nagromadzone przez lata samooszukiwania. I patrzysz wprost na siebie takiego... nagiego i bezbronnego, a niektóre szczególnie nieprzyjemne części oglądasz z bliska. I to może okazać się nieprzyjemnym doświadczeniem. Ale On tak czyni nie po to, aby się nad tobą znęcać, lecz abyś nabył umiejętność widzenia wszystkiego "jak jest" — trzeźwego spojrzenia na siebie i na wszystko, co cię otacza. Z pewnością dostrzegasz też wiele piękna przy takim kontemplowaniu.

A potem może się zdarzyć to:

  • albo ty, żyjąc do tego momentu swoje życie, słuchając sumienia, zobaczysz, dokąd i jak masz iść ku pięknemu, przemienionemu sobie;

  • albo, jeśli pilnie siebie oszukiwałeś i zagłuszałeś sumienie, zobaczysz ogromną mydlaną bańkę iluzji, pękającą przed twoimi oczami (czasami bardzo boleśnie); i dopiero po tym będzie szansa wytyczyć ścieżkę do pięknego nowego siebie.

Jest jeszcze pośrednia opcja, kiedy nie za bardzo się oszukiwałeś. Ale niestety opcja z silnym samooszukiwaniem zdarza się znacznie częściej niż inne.

Jak ten nieprzyjemny wariant wygląda? Nagle otwierają ci się oczy i widzisz, że w pogoni za swoimi głupimi pragnieniami, wynikającymi z traumy, przejechałeś po głowach niejednej osoby. Widzisz, że od dziesięciu lat kierujesz nielubianą przez siebie firmą, ponieważ udowadniasz ojcu, że nie jesteś słabeuszem. Rozumiesz, jakim jesteś niewdzięcznym świnią i draniem w stosunku do swojej żony i że nie zasługujesz na ani jeden wyprany przez nią dla ciebie skarpet, nie mówiąc już o całej reszcie troski.
Rozumiesz, że tak długo dręczyłeś męża i dzieci swoim nieogarnionym strachem, wątpliwościami i pragnieniem kontroli, że już nie ma mowy o jakiejkolwiek uwadze dla ciebie, i w ogóle dziwne, jak mąż nie uciekł i jak dzieci potrafią powiedzieć "mamo, kocham cię". Lub rozumiesz, że wyszłaś za mąż i od lat pozwalasz mężowi wycierać o siebie nogi tylko po to, aby udowodnić matce, że nie jesteś głupia uda ci się stworzyć silną rodzinę.

I to nie są najcięższe przykłady.

Może się okazać (choć niekoniecznie), że cały twój świat, wszystkie marzenia, cele i osiągnięcia są zbudowane na kłamstwie w celu zrekompensowania zranionego ego, a wszystko, na czym opierało się twoje życie, cały twój przytulny świat kompromisów teraz leży w gruzach. A pośród dymiących ruin siedzisz ty, oszołomiony bólem uznania samooszukiwania, zdezorientowany i nie wiedząc, co z tym dalej zrobić. Najbardziej bolesne w tym jest to, że już nie możesz tego cofnąć, nie możesz tego "rozwidzieć" i zanurzyć się w iluzji. Te zrozumienia nie przekazał ci nauczyciel ani psychoanalityk, których można odesłać i żyć dalej, zdobyłeś je swoją zgodą na prawdziwe spojrzenie na rzeczy i z zadziwiającą skutecznością zrównałeś wszystko z ziemią.

W tym momencie masz szansę zrobić coś nowego i pięknego ze swoim życiem. Osiągnąwszy trzeźwe spojrzenie, w końcu zaczniesz zajmować się tym, co przynosi prawdziwe szczęście, a nie przeklętą rekompensatą twoich urazów i błędów. Oczyścić plac budowy ze starego złomu i z Architektem wszystkich architektów — Bogiem — zacząć cegła po cegle budować nowe, świadome i szczęśliwe życie.

Tak, całkiem zapomniałem, jeszcze na drodze do tego rodzaju odkryć wszystkie hordy twoich demonów, tzn. wątpliwości, podświadomość i lęki, wyczuwając coś niedobrego, przejdą do aktywnej obrony. Pojawi się tysiąc powodów, dlaczego nie musisz dzisiaj iść na medytację, umysł zacznie próbować racjonalizować wszystkie twoje realne osiągnięcia i tłumaczyć to czymkolwiek, ale nie kontaktem z Bogiem.
"Czym ja się tu zajmuję, mam mało spraw? Wszystko sobie wymyśliłem, jaki Bóg, to tylko udane myśli i zbiegi okoliczności, kto jest świetny — ja jestem świetny. To wszystko wyuczona świętość, dokładnie, nasłuchałem się innych i teraz przyciągam za uszy zbiegi okoliczności, wkrótce wszystko będzie jak dawniej. O jakim szczęściu i celu w życiu może być mowa, skoro jeszcze nie spłacony kredyt i nie umyta naczynia!? Kogo ja oszukuję, tak było zawsze, czy mogę coś naprawdę zmienić?" I tak dalej i tym podobne.

Aby przezwyciężyć wątpliwości i spojrzeć na swoje życie "jak jest" bez upiększeń, trzeba mieć ogromną odwagę. Niemożliwe jest komunikowanie się z prawdziwym Bogiem i jednoczesne życie w samooszukiwaniu, to wykluczające się rzeczy. Dlatego z ogromnym szacunkiem odnoszę się do każdego, kto nie zamknął oczu, mocno zatykał uszy rękami, gdy po raz pierwszy usłyszał, jak Bóg do niego mówi, ale poszedł Mu na spotkanie.

Jest jeszcze coś, co usprawiedliwia każdy zniszczenie starych iluzji. Piękno tego nowego jakości życia, które otwiera się po zniszczeniu, teraz nie możesz porównać z niczym, co znasz. Po prostu dlatego, że nie masz teraz takiego doświadczenia w głowie, aby wyobrazić sobie, jak inaczej może być wspaniale. Każdy twój krok w kierunku Boga będzie otwierał coraz szersze zrozumienie i dodawał jasności. Aby to osiągnąć, oczywiście, trzeba będzie się postarać, ale wysiłek jest tego wart.


W następnej historii konkretnie porozmawiamy o tym, jak wygląda sekwencja działań w medytacji i co dokładnie się tam dzieje.